<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	xmlns:georss="http://www.georss.org/georss" xmlns:geo="http://www.w3.org/2003/01/geo/wgs84_pos#" xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/"
	>

<channel>
	<title>Popisz się!</title>
	<atom:link href="http://popiszsie.wordpress.com/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://popiszsie.wordpress.com</link>
	<description>Blog programu Literacki atlas Polski. Reportaże</description>
	<lastBuildDate>Mon, 11 Oct 2010 15:02:32 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.com/</generator>
<cloud domain='popiszsie.wordpress.com' port='80' path='/?rsscloud=notify' registerProcedure='' protocol='http-post' />
<image>
		<url>http://1.gravatar.com/blavatar/f73a12d7357733712931753615afc763?s=96&#038;d=http%3A%2F%2Fs2.wp.com%2Fi%2Fbuttonw-com.png</url>
		<title>Popisz się!</title>
		<link>http://popiszsie.wordpress.com</link>
	</image>
	<atom:link rel="search" type="application/opensearchdescription+xml" href="http://popiszsie.wordpress.com/osd.xml" title="Popisz się!" />
	<atom:link rel='hub' href='http://popiszsie.wordpress.com/?pushpress=hub'/>
		<item>
		<title>Zapraszamy na jesienne warsztaty reporterskie &#8222;Literackiego atlasu Polski. Reportaży&#8221;</title>
		<link>http://popiszsie.wordpress.com/2010/10/06/zapraszamy-na-jesienne-warsztaty-reporterskie-literackiego-atlasu-polski-reportazy/</link>
		<comments>http://popiszsie.wordpress.com/2010/10/06/zapraszamy-na-jesienne-warsztaty-reporterskie-literackiego-atlasu-polski-reportazy/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 06 Oct 2010 12:34:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michał Buczek</dc:creator>
				<category><![CDATA[Inspiracje]]></category>
		<category><![CDATA[Organizacyjnie]]></category>
		<category><![CDATA[Reportaż literacki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://popiszsie.wordpress.com/?p=538</guid>
		<description><![CDATA[Jeśli chcecie uczyć się niełatwej sztuki reportażu, jeśli szukacie inspiracji, reporterskich metod pracy, jeśli fascynuje Was drugie dno wydarzeń, uważne patrzenie na rzeczy pozornie oczywiste &#8211; zapraszamy na warsztaty reporterskie „Literackiego atlasu Polski. Reportaży”. Będziecie mieli okazję uczyć się od najlepszych polskich reportażystów.﻿ Co warto wiedzieć o warsztatach reporterskich „Literackiego atlasu Polski. Reportaży”: • W [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=popiszsie.wordpress.com&amp;blog=9557963&amp;post=538&amp;subd=popiszsie&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Jeśli chcecie uczyć się niełatwej sztuki reportażu, jeśli szukacie  inspiracji, reporterskich metod pracy, jeśli fascynuje Was drugie dno  wydarzeń, uważne patrzenie na rzeczy pozornie oczywiste &#8211; zapraszamy na  warsztaty reporterskie „Literackiego atlasu Polski. Reportaży”.  Będziecie mieli okazję uczyć się od najlepszych polskich reportażystów.﻿</p>
<p><span id="more-538"></span></p>
<div><strong>Co warto wiedzieć o warsztatach reporterskich „Literackiego  atlasu Polski. Reportaży”</strong>:</div>
<div>•	W warsztatach może wziąć udział maksymalnie 4-osobowa  reprezentacja z każdej szkoły (gimnazjum lub szkoła ponadgimnazjalna):  nauczyciel oraz najwyżej 3 uczniów</div>
<div>•	Grupa warsztatowa powinna liczyć nie więcej niż 20 osób</div>
<div>•	Aby wziąć udział w warsztatach należy wcześniej zgłosić się do  programu „Literacki atlas Polski. Reportaże”</div>
<div>•	Aby zgłosić się na warsztaty należy wypełnić <a href="http://www.ceo.org.pl/portal/b_lapr_zgloszenie_na_warsztaty_reporterskie" target="_blank">FORMULARZ ZGłOSZENIOWY</a> na stronie „Literackiego atlasu Polski. Reportaży”</div>
<div>•	Uczestnicy warsztatów zostaną poproszeni o wykonanie niewielkiego  “zadania domowego”. Informacje na ten temat wyślemy mailem</div>
<div>•	Uczestnicy warsztatów otrzymają zaświadczenia</div>
<div>•	W trakcie warsztatów będzie przerwa na poczęstunek</div>
<div>•	Udział w warsztatach jest bezpłatny</div>
<div>•	O przyjęciu na warsztaty decyduje kolejność zgłoszeń</div>
<div><strong>Warsztaty odbędą się w pięciu miastach</strong>:</div>
<ul>
<li>21 października w Białymstoku, w III Liceum Ogólnokształcącym  (ulica Pałacowa 2/1) &#8211; zajęcia poprowadzi Witold Szabłowski</li>
</ul>
<ul>
<li>25 października w Warszawie, w siedzibie Agory (ulica Czerska  8/10) &#8211; zajęcia poprowadzi Witold Szabłowski</li>
</ul>
<ul>
<li>26 października w Gdańsku, w Wojewódzkiej i Miejskiej Bibliotece  Publicznej (ulica Targ Rakowy 5/6) &#8211; zajęcia poprowadzi Bożena Aksamit</li>
</ul>
<ul>
<li>5 listopada w Krakowie, w Wojewódzkiej Bibliotece Publicznej  (ulica Rajska 1) &#8211; zajęcia poprowadzi Lidia Ostałowska</li>
</ul>
<ul>
<li>5 listopada w Lublinie, w Ośrodku &#8222;Brama Grodzka &#8211; Teatr NN&#8221;  (ulica Grodzka 21) &#8211; zajęcia poprowadzi Paweł P. Reszka</li>
</ul>
<p>&nbsp;</p>
<p><span style="text-decoration:underline;"><strong>Termin zgłoszeń na warsztaty upływa w piątek 15 października!</strong></span></p>
<p>&nbsp;</p>
<div>Warsztaty organizujemy dzięki uprzejmości i wydatnej pomocy <a href="http://fabrykabestsellerow.pl/">Stowarzyszenia Fabryka  Bestsellerów</a>, <a href="http://3lo.bialystok.pl/">III Liceum  Ogólnokształcącego im. Krzysztofa Kamila Baczyńskiego w Białymstoku</a>,  <a href="http://www.wbpg.org.pl/">Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki  Publicznej w Gdańsku</a>, <a href="http://www.rajska.info/">Wojewódzkiej  Biblioteki Publicznej w Krakowie</a> oraz lubelskiego <a href="http://www.tnn.pl/">Ośrodka &#8222;Brama Grodzka &#8211; Teatr NN&#8221;</a>.</div>
<div><strong>Kontakt z koordynatorem warsztatów</strong>:</div>
<div>Michał Buczek, michal.buczek@ceo.org.pl, tel. 22 825 05 50 wew. 111</div>
<br />Filed under: <a href='http://popiszsie.wordpress.com/category/inspiracje/'>Inspiracje</a>, <a href='http://popiszsie.wordpress.com/category/organizacyjnie/'>Organizacyjnie</a>, <a href='http://popiszsie.wordpress.com/category/reportaz-literacki/'>Reportaż literacki</a>  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/popiszsie.wordpress.com/538/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/popiszsie.wordpress.com/538/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/popiszsie.wordpress.com/538/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/popiszsie.wordpress.com/538/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/popiszsie.wordpress.com/538/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/popiszsie.wordpress.com/538/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/popiszsie.wordpress.com/538/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/popiszsie.wordpress.com/538/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/popiszsie.wordpress.com/538/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/popiszsie.wordpress.com/538/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/popiszsie.wordpress.com/538/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/popiszsie.wordpress.com/538/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/popiszsie.wordpress.com/538/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/popiszsie.wordpress.com/538/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=popiszsie.wordpress.com&amp;blog=9557963&amp;post=538&amp;subd=popiszsie&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://popiszsie.wordpress.com/2010/10/06/zapraszamy-na-jesienne-warsztaty-reporterskie-literackiego-atlasu-polski-reportazy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/d057b0cfc03a89bb810ab2cf6f78e1cc?s=96&#38;d=&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">Michał Buczek</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Popisz się! &#8211; Reaktywacja</title>
		<link>http://popiszsie.wordpress.com/2010/09/29/popisz-sie-reaktywacja/</link>
		<comments>http://popiszsie.wordpress.com/2010/09/29/popisz-sie-reaktywacja/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 29 Sep 2010 12:17:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michał Buczek</dc:creator>
				<category><![CDATA[Organizacyjnie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://popiszsie.wordpress.com/?p=534</guid>
		<description><![CDATA[Przed nami nowa edycja &#8222;Literackiego atlasu Polski. Reportaży&#8221;. Już niedługo ruszymy także z nową wersją bloga, na którym toczyć się będzie reporterskie życie &#8211; będziecie mogli zamieszczać fragmenty swoich reportaży, dzielić się wypracowanymi metodami pracy a także przeczytać porady profesjonalistów. To wszystko, i trochę więcej, już niedługo. Filed under: Organizacyjnie<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=popiszsie.wordpress.com&amp;blog=9557963&amp;post=534&amp;subd=popiszsie&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Przed nami nowa edycja &#8222;Literackiego atlasu Polski. Reportaży&#8221;. Już niedługo <span style="text-decoration:underline;">ruszymy także z nową wersją bloga</span>, na którym toczyć się będzie reporterskie życie &#8211; będziecie mogli zamieszczać fragmenty swoich reportaży, dzielić się wypracowanymi metodami pracy a także przeczytać porady profesjonalistów.</p>
<p>To wszystko, i trochę więcej, już niedługo.</p>
<br />Filed under: <a href='http://popiszsie.wordpress.com/category/organizacyjnie/'>Organizacyjnie</a>  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/popiszsie.wordpress.com/534/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/popiszsie.wordpress.com/534/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/popiszsie.wordpress.com/534/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/popiszsie.wordpress.com/534/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/popiszsie.wordpress.com/534/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/popiszsie.wordpress.com/534/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/popiszsie.wordpress.com/534/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/popiszsie.wordpress.com/534/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/popiszsie.wordpress.com/534/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/popiszsie.wordpress.com/534/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/popiszsie.wordpress.com/534/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/popiszsie.wordpress.com/534/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/popiszsie.wordpress.com/534/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/popiszsie.wordpress.com/534/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=popiszsie.wordpress.com&amp;blog=9557963&amp;post=534&amp;subd=popiszsie&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://popiszsie.wordpress.com/2010/09/29/popisz-sie-reaktywacja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/d057b0cfc03a89bb810ab2cf6f78e1cc?s=96&#38;d=&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">Michał Buczek</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Reportażyści o Waszych reportażach</title>
		<link>http://popiszsie.wordpress.com/2010/09/29/reportazysci-o-reportazach/</link>
		<comments>http://popiszsie.wordpress.com/2010/09/29/reportazysci-o-reportazach/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 29 Sep 2010 12:02:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michał Buczek</dc:creator>
				<category><![CDATA[Inspiracje]]></category>
		<category><![CDATA[Organizacyjnie]]></category>
		<category><![CDATA[Reportaż literacki]]></category>
		<category><![CDATA[Wasze reportaże]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://popiszsie.wordpress.com/?p=474</guid>
		<description><![CDATA[Zaczynamy prezentację Waszych reportaży, nad którymi pracowaliście przez cały rok w &#8222;Literackim atlasie Polski. Reportażach&#8221;. O ocenę i komentarze do Waszych prac poprosiliśmy między innymi uznanych reportażystów Olgę Stanisławską i Witolda Szabłowskiego. Zamieszczamy pierwszą część prac, pozostałe reportaże zostaną opublikowane w późniejszym czasie. Oczywiście wciąż macie możliwość komentowania pod każdym wpisem opublikowanych prac. Reportaże znajdują [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=popiszsie.wordpress.com&amp;blog=9557963&amp;post=474&amp;subd=popiszsie&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Zaczynamy prezentację Waszych reportaży, nad którymi pracowaliście przez cały rok w &#8222;Literackim atlasie Polski. Reportażach&#8221;. O ocenę i komentarze do Waszych prac poprosiliśmy między innymi uznanych reportażystów <a href="http://www.ceo.org.pl/portal/b_lapr_mediateka_reportera_reportazysci_S?docId=52868" target="_blank">Olgę Stanisławską</a> i <a href="http://www.ceo.org.pl/portal/b_lapr_mediateka_reportera_reportazysci_S?docId=53792" target="_blank">Witolda Szabłowskiego</a>.</p>
<p style="text-align:left;">
<div id="attachment_342" class="wp-caption aligncenter" style="width: 180px"><a href="http://popiszsie.files.wordpress.com/2010/02/stanislawska.jpg"><img class="size-full wp-image-342" title="stanislawska" src="http://popiszsie.files.wordpress.com/2010/02/stanislawska.jpg?w=500" alt=""   /></a><p class="wp-caption-text">Olga Stanisławska</p></div>
<p>Zamieszczamy pierwszą część prac, pozostałe reportaże zostaną opublikowane w późniejszym czasie. Oczywiście wciąż macie możliwość komentowania pod każdym wpisem opublikowanych prac.</p>
<p style="text-align:left;">
<div id="attachment_341" class="wp-caption aligncenter" style="width: 171px"><a href="http://popiszsie.files.wordpress.com/2010/02/szablowski.jpg"><img class="size-medium wp-image-341  " title="szablowski" src="http://popiszsie.files.wordpress.com/2010/02/szablowski.jpg?w=161&#038;h=243" alt="" width="161" height="243" /></a><p class="wp-caption-text">Witold Szabłowski</p></div>
<p>Reportaże znajdują się poniżej.Zapraszamy do lektury!</p>
<br />Filed under: <a href='http://popiszsie.wordpress.com/category/inspiracje/'>Inspiracje</a>, <a href='http://popiszsie.wordpress.com/category/organizacyjnie/'>Organizacyjnie</a>, <a href='http://popiszsie.wordpress.com/category/reportaz-literacki/'>Reportaż literacki</a>, <a href='http://popiszsie.wordpress.com/category/wasze-reportaze/'>Wasze reportaże</a>  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/popiszsie.wordpress.com/474/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/popiszsie.wordpress.com/474/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/popiszsie.wordpress.com/474/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/popiszsie.wordpress.com/474/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/popiszsie.wordpress.com/474/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/popiszsie.wordpress.com/474/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/popiszsie.wordpress.com/474/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/popiszsie.wordpress.com/474/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/popiszsie.wordpress.com/474/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/popiszsie.wordpress.com/474/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/popiszsie.wordpress.com/474/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/popiszsie.wordpress.com/474/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/popiszsie.wordpress.com/474/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/popiszsie.wordpress.com/474/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=popiszsie.wordpress.com&amp;blog=9557963&amp;post=474&amp;subd=popiszsie&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://popiszsie.wordpress.com/2010/09/29/reportazysci-o-reportazach/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/d057b0cfc03a89bb810ab2cf6f78e1cc?s=96&#38;d=&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">Michał Buczek</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://popiszsie.files.wordpress.com/2010/02/stanislawska.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">stanislawska</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://popiszsie.files.wordpress.com/2010/02/szablowski.jpg?w=199" medium="image">
			<media:title type="html">szablowski</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>&#8222;Mamy swój wehikuł czasu – wędrówki po śladach minionych lat&#8221; &#8211; Szkoła Podstawowa nr 36 im. Wincentego Wiernikowskiego w Bydgoszczy</title>
		<link>http://popiszsie.wordpress.com/2010/07/21/mamy-swoj-wehikul-czasu-%e2%80%93-wedrowki-po-sladach-minionych-lat-szkola-podstawowa-nr-36-im-wincentego-wiernikowskiego-w-bydgoszczy/</link>
		<comments>http://popiszsie.wordpress.com/2010/07/21/mamy-swoj-wehikul-czasu-%e2%80%93-wedrowki-po-sladach-minionych-lat-szkola-podstawowa-nr-36-im-wincentego-wiernikowskiego-w-bydgoszczy/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 21 Jul 2010 11:16:51 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michał Buczek</dc:creator>
				<category><![CDATA[Organizacyjnie]]></category>
		<category><![CDATA[Reportaż literacki]]></category>
		<category><![CDATA[Wasze reportaże]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://popiszsie.wordpress.com/?p=523</guid>
		<description><![CDATA[&#8222;Mamy swój wehikuł czasu – wędrówki po śladach minionych lat&#8221; DO ROZMOWY NA TEMAT HISTORII, KULTURY, OBYCZAJÓW ZAANGAŻOWALIŚMY STARSZYCH MIESZKAŃCÓW MIASTA. PRZEPROWADZILIŚMY 20 WYWIADÓW. ZE  WSPOMNIEŃ WYŁONIŁ SIĘ BARWNY OBRAZ INNYCH ULIC, SKWERÓW, PARKÓW, LUDZI MINIONEJ EPOKI. MY KONFRONTOWALIŚMY TE OPOWIEŚCI ZE WSPÓŁCZESNĄ BYDGOSZCZĄ. CIEKAWIŁY NAS ZMIANY ZACHODZĄCE PRZEZ LATA A ŚLADY NA JAKIE TRAFILIŚMY [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=popiszsie.wordpress.com&amp;blog=9557963&amp;post=523&amp;subd=popiszsie&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;">&#8222;Mamy swój wehikuł czasu – wędrówki po śladach minionych lat&#8221;</p>
<p style="text-align:justify;">
<p style="text-align:justify;">DO ROZMOWY NA TEMAT HISTORII, KULTURY, OBYCZAJÓW ZAANGAŻOWALIŚMY STARSZYCH MIESZKAŃCÓW MIASTA. PRZEPROWADZILIŚMY 20 WYWIADÓW. ZE  WSPOMNIEŃ WYŁONIŁ SIĘ BARWNY OBRAZ INNYCH ULIC, SKWERÓW, PARKÓW, LUDZI MINIONEJ EPOKI. MY KONFRONTOWALIŚMY TE OPOWIEŚCI ZE WSPÓŁCZESNĄ BYDGOSZCZĄ. CIEKAWIŁY NAS ZMIANY ZACHODZĄCE PRZEZ LATA A ŚLADY NA JAKIE TRAFILIŚMY DOPROWADZIŁY  DO POSTACI KULTURY – BOHDANA BUTENKI I JEREMIEGO PRZYBORY.</p>
<p style="text-align:justify;">
<p style="text-align:justify;">Pracę rozpoczynamy od konstrukcji własnego &#8222;wehikułu czasu&#8221;. Przygotowujemy się starannie. Redagujemy pytania, umawiamy się na rozmowy. I zaczynamy naszą podróż po śladach minionych lat &#8230;</p>
<p style="text-align:justify;">Słuchamy opowieści o naszym mieście wydobywane z pamięci przez pradziadków, dziadków, sąsiadów – mieszkańców pamiętających Bydgoszcz sprzed wielu lat. Zamykamy oczy i widzimy Stare Miasto i Śródmieście. Pytania, które zadajemy, mają wprowadzić nas  w krąg dawnej kultury i obyczajów.</p>
<p style="text-align:justify;">Kapcie, szklanka herbaty, kartka, długopis i prababcia Oskara Zality – pani Rozalia Głowińska może rozpocząć opowieść. Odpowiada na pytania, barwnie przedstawiajac wygląd miasta. Dowiadujemy się, że torami, jakich już dzisaj nie ma, właśnie jedzie tramwaj. Mknie ulicami, po których i my dzisiaj chodzimy, ale od bardzo dawna tory na nich już tylko rdzewieją.</p>
<p style="text-align:justify;"><span id="more-523"></span></p>
<p style="text-align:justify;">Tamten tramwaj także wygląda zupełnie inaczej niż obecnie. Wagony są mniejsze, a na końcu każdego z nich  są małe balkoniki dla podróżnych.</p>
<p style="text-align:justify;">Karolina przeląda rodzinne albumy swojej babci – Haliny Kornet. &#8222;A Ty babciu, gdzie lubiłaś chodzić na spacery?&#8221; &#8211; pyta. &#8222;Nad Kanał Bydgoski. Nie wiem, czy wiesz, że na jednej</p>
<p style="text-align:justify;">ze śluz przy Wyspie Młyńskiej kręcono odcinek &#8222;Czterech pancernych i psa&#8221;. Nagrywano</p>
<p style="text-align:justify;">tu scenę, w której Gustlik strzałem z pancerfausta wysadza śluzę. Wielu bydgoszczan pamięta ten dzień, gdyż gwałtownie spuszczono wodę ze śluzy, zalewając przy okazji Rybi Rynek, by uzyskać efekt przerwanej tamy. Na Młynówce zaś kręcono ujęcie, w którym młody Czereśniak z krzesłem na głowie przeprawia się przez rzekę. Ekipa filmowa wzbudziła wielkie zainteresowania i otaczał ich tłum gapiów.</p>
<p style="text-align:justify;">Kiedy byłam niewiele młodsza niż Ty, często chodziliśmy po Bydgoszczy i obserwowaliśmy jak miasto odradza się z gruzów. Tata jednego z moich kolegów budował gmach Filharmonii Pomorskiej. Dzięki temu mogliśmy wysłuchać ciekawych opowieści. Po wielu latach, będąc na koncercie, wyobrażam sobie, jak spada sufit a budowlańcy w pośpiechu sprzątają i naprawiają zniszczoną salę. Wiesz do czego można użyć końskiego włosia? Wyobraź sobie, że do uszczelniania sufitu w sali koncertowej…&#8221;</p>
<p style="text-align:justify;">Pytamy o miejsca &#8222;z duszą&#8221;. Tutaj pojawia się opis Wenecji Bydgoskiej. Domy stojące</p>
<p style="text-align:justify;">na wysokim brzegu robią wrażenie. Upodobali ją sobie artyści do malowania i fotografowania. Urzekały i robią to do dzisiaj piękne plenery – scenografie wydarzeń artystycznych i filmów.</p>
<p style="text-align:justify;">Dominika zagaduje o ulicę Gdańską &#8211; główną w Bydgoszczy. Była wyłożona brukiem, jeździły tam bryczki. To ulica reprezentacyjna: ładne domy, sklepy, kawiarnie. Całe rodziny chętnie nią spacerowały, z dziećmi chodziły na najlepsze lody w mieście.</p>
<p style="text-align:justify;">Patrzymy na budynek Polskiego Radia Pomorza i Kujaw, który znajduje się właśnie przy Gdańskiej.  Pracował tam niegdyś  Jeremi Przybora. Jego głos był w czasach, o których toczą się wspomnienia, najbardziej charakterystyczny. I on opowiadał o Bydgoszczy w swoich pamiętnikach, pt. &#8222;Przymknięte oko opaczności&#8221;. Czytamy wspomnienia i wędrując ich tropem przyglądamy się  pałacykowi w stylu eklektycznym, całej ulicy Gdańskiej, ulicy Cieszkowskiego,  Al.Ossolińskich.</p>
<p style="text-align:justify;">Malujemy te miejsca, tak jak je widzimy dzisiaj, porównujemy z przeszłością a potem w szkolnej galerii prezentujemy, jakie piękne jest nasze miasto.</p>
<p style="text-align:justify;">Podążając za Przyborą, który przenosi się z Bydgoszczy do Warszawy i tam zakłada Kabaret Starszych Panów natrafiamy na ślad Bohdana Butenki, który przygotowywał scenografię dla Kabaretu. Dowiadujemy się o jego krótkim, ale znaczącym związku z naszym miastem. Artysta grafik, autor komiksów oraz ilustrator ponad dwustu książek urodził się w Bydgoszczy  na ul. Zduny. Ciekawi nas, czy pomysł na jednego z głównych bohaterów jego komiksów, czyli Gapiszona, mógł narodzić się tutaj, na bydgoskim Śródmieściu? Pan Butenko był w wieku tego chłopca, gdy opuszczał miasto po wybuchu II wojny światowej. Zawadiacka czapka, krótkie spodenki, wesoły uśmiech, sto pomysłów na minutę i wspólne psoty  z koleżanką Zuzią &#8230; Zastanawiamy się, gdzie już spotkaliśmy takich chłopców i dziewczęta. No tak, we wspomnieniach pana Stanisława Trojańczyka &#8222;chłopcy nosili krótkie spodenki na szelkach, kolanówki i czapki.  Dziewczynki – sukienki, duże kokardy, kapelusze, kolanówki&#8221;. Chcemy poznać, jak nasi rówieśnicy sprzed pół wieku spędzali wolny czas. Wszyscy, których pytamy zgodnie opowiadają o grze w palanta, <strong> </strong>w kluskę, grze w klasy, podchody, skakaniu przez skakankę. O zabawach w ogródkach jordanowskich, czyli dzisiejszych placach zabaw.</p>
<p style="text-align:justify;">Dla pana Bohdana Butenki postanawiamy przygotować niespodziankę. Musi być kolorowa  i od serca za każdego serdecznego i kolorowego bohatera jego książek. Projektujemy i wysyłamy własnoręczne kartki i laurki urodzinowe z okazji 79. rocznicy urodzin Mistrza. Redagujemy życzenia, starając się, żeby były niebanalne. Życzymy między innymi: &#8222;dobrego jutra, przyjaciół, szczęścia, zapału, uporu, dużo czasu, iskry bożej i nadal niezliczonych pokładów humoru&#8221;, &#8222;udanych poszukiwań : w ciszy – swoich myśli i marzeń, w bliskich – siły, w otaczającym świecie – radości istnienia, w kolorach, smakach, zapachach – wielkości natchnienia&#8221;,   &#8222;słońca, śpiewu ptaków i spokoju duszy&#8230; pogodnych myśli i radosnych spotkań, spokojnego dumania w fotelu i owocnej pracy , i żeby wszystko co piękne szybko się spełniło &#8230; &#8222;.</p>
<p style="text-align:justify;">Wędrówkę po śladach minionych lat kończymy w szkolnej galerii. Z dumą przyglądamy się, jak uczniowie naszej szkoły uśmiechają się i debatują, czytając wspomnienia, które zebraliśmy. Komentują rysunki, ukazujące Bydgoszcz w naszych oczach. I zaczynają wymyślać scenariusz zupełnie nowego konkursu już w nowym roku szkolnym. A gdyby Gapiszon odwiedził Bydgoszcz, jaką mógłby przeżyć w niej przygodę? &#8230;.</p>
<p style="text-align:justify;">
<p style="text-align:justify;">Bibliografia:</p>
<p style="text-align:justify;">Jeremi Przybora,  Przymknięte oko opaczności</p>
<p style="text-align:justify;">Bohdan Butenko, Gapiszon i Korniszon</p>
<p style="text-align:justify;">Bohdan Butenko, Gapiszon i Zuzia</p>
<p style="text-align:justify;">Tomasz Marciniak, Artysta, który nie musiał powracać. Butenkologia sentymentalna<br />
Wywiady udzielone uczniom SP 36 w Bydgoszczy przez mieszkańców miasta</p>
<p style="text-align:justify;">
<p style="text-align:right;">Szkoła Podstawowa nr 36<strong> </strong>im. Wincentego Wiernikowskiego w Bydgoszczy</p>
<p style="text-align:right;">Martyna Siwak, Ewelina Sumionka, Karolina Kaszyńska, Weronika Olejniczak, Sławomir Stępski, Anita Lewandowska, Karolina Ławkowska oraz uczniowie SP 36 współpracujący przy powstaniu i realizacji projektu.</p>
<p style="text-align:justify;">
<p style="text-align:justify;">
<p style="text-align:justify;"><span style="text-decoration:underline;"><strong>Komentarz:</strong></span></p>
<p style="text-align:justify;">
<p style="text-align:justify;">Bardzo ciekawy reportaż! (bardzo żałuję, że dziewczyny, które go pisały, tak mało się odzywały na moich zajęciach!!!  )</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>Kapcie, szklanka herbaty, kartka, długopis</strong> – właśnie z takich szczegółów buduje się reportaże. Brawo!</p>
<p style="text-align:justify;">Podoba mi się też pomysł, żeby ktoś, kto zamyka oczy i opowiada o przeszłości, mówił o niej w czasie teraźniejszym. Jakby Wasz wehikuł rzeczywiście działał. Bardzo dobry zabieg, ale szkoda, że zastosowany tylko przy pierwszej bohaterce. Jeśli już piszecie, że będzie wehikuł, to niech będzie przez cały tekst.</p>
<p style="text-align:justify;">Kiedy wprowadzacie Butenkę, przydałby się opis, jak dziś wygląda ul. Zduny, a jak wyglądała, gdy rodził się bohater. Znów: przydałby się wehikuł.</p>
<p style="text-align:justify;">Taki pomysł trzeba ciągnąć przez cały tekst. Na przykład w ten sposób:</p>
<p style="text-align:justify;">Pstryk: Na ulicy Zduny rodzi się mały Bohdan.</p>
<p style="text-align:justify;">Pstryk-pstryk: Dziś na miejscu jego domu stoi bar z kebabem (to przykład, bo nie mam pojęcia, co tam stoi).</p>
<p style="text-align:justify;">Pstryk-pstryk robi oczywiście wehikuł.</p>
<p style="text-align:justify;">A czy pan Butenko odpowiedział wam na życzenia?</p>
<p style="text-align:justify;">
<p style="text-align:right;">Witold Szabłowski</p>
<p style="text-align:justify;">
<br />Filed under: <a href='http://popiszsie.wordpress.com/category/organizacyjnie/'>Organizacyjnie</a>, <a href='http://popiszsie.wordpress.com/category/reportaz-literacki/'>Reportaż literacki</a>, <a href='http://popiszsie.wordpress.com/category/wasze-reportaze/'>Wasze reportaże</a>  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/popiszsie.wordpress.com/523/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/popiszsie.wordpress.com/523/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/popiszsie.wordpress.com/523/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/popiszsie.wordpress.com/523/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/popiszsie.wordpress.com/523/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/popiszsie.wordpress.com/523/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/popiszsie.wordpress.com/523/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/popiszsie.wordpress.com/523/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/popiszsie.wordpress.com/523/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/popiszsie.wordpress.com/523/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/popiszsie.wordpress.com/523/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/popiszsie.wordpress.com/523/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/popiszsie.wordpress.com/523/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/popiszsie.wordpress.com/523/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=popiszsie.wordpress.com&amp;blog=9557963&amp;post=523&amp;subd=popiszsie&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://popiszsie.wordpress.com/2010/07/21/mamy-swoj-wehikul-czasu-%e2%80%93-wedrowki-po-sladach-minionych-lat-szkola-podstawowa-nr-36-im-wincentego-wiernikowskiego-w-bydgoszczy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/d057b0cfc03a89bb810ab2cf6f78e1cc?s=96&#38;d=&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">Michał Buczek</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>&#8222;Kobieta zmienną jest&#8221; &#8211; Publiczne Gimnazjum nr 3 im. Izabeli Branickiej w Białymstoku</title>
		<link>http://popiszsie.wordpress.com/2010/07/21/kobieta-zmienna-jest-publiczne-gimnazjum-nr-3-im-izabeli-branickiej-w-bialymstoku/</link>
		<comments>http://popiszsie.wordpress.com/2010/07/21/kobieta-zmienna-jest-publiczne-gimnazjum-nr-3-im-izabeli-branickiej-w-bialymstoku/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 21 Jul 2010 10:59:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michał Buczek</dc:creator>
				<category><![CDATA[Organizacyjnie]]></category>
		<category><![CDATA[Reportaż literacki]]></category>
		<category><![CDATA[Wasze reportaże]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://popiszsie.wordpress.com/?p=520</guid>
		<description><![CDATA[Kobieta zmienną jest Jako ojciec bywa nieco humorzasty i surowy, w pracy profesjonalista, przez mieszkańców Białegostoku postrzegany jako kontrowersyjny indywidualista na rowerze. – Artyści rządzą się swoimi prawami – twierdzi Andrzej Petelski, telewizyjny współpracownik Koronkiewicza, a przede wszystkim męski kolega. Wymagający ojciec artysta Do sali 23 w Publicznym Gimnazjum nr 3 w Białymstoku wchodzi pewnym [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=popiszsie.wordpress.com&amp;blog=9557963&amp;post=520&amp;subd=popiszsie&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;"><span style="text-decoration:underline;"><strong>Kobieta zmienną jest</strong></span></p>
<p style="text-align:justify;">
<p style="text-align:justify;">Jako ojciec bywa nieco humorzasty i surowy, w pracy profesjonalista, przez mieszkańców Białegostoku postrzegany jako kontrowersyjny indywidualista na rowerze<em>. </em></p>
<p style="text-align:justify;"><em>– Artyści rządzą się swoimi prawami</em> – twierdzi Andrzej Petelski, telewizyjny współpracownik Koronkiewicza, a przede wszystkim męski kolega.</p>
<p style="text-align:justify;">
<p style="text-align:justify;"><strong>Wymagający ojciec artysta</strong></p>
<p style="text-align:justify;"><strong><br />
</strong></p>
<p style="text-align:justify;">Do sali 23 w Publicznym Gimnazjum nr 3 w Białymstoku wchodzi pewnym krokiem Ania, córka artysty. Grupa początkujących reportażystów zadaje wiele pytań na temat twórczości jej ojca, a także ich wzajemnych relacji. Ania jest doskonale przygotowana do odpowiedzi. Zna dorobek artystyczny ojca i chwała jej za to. W końcu proszę Anię by w 3 słowach opisała tatę.</p>
<p style="text-align:justify;">– <em>Kobieta zmienną jest. Tato potrafi wcielać się w różne postacie. Kiedyś w przedszkolu grał Królewnę Śnieżkę, a zmienna jest. Bo ma humory</em> – odpowiada Ania.</p>
<p style="text-align:justify;"><span id="more-520"></span></p>
<p style="text-align:justify;">Artysta nieco zdziwiony, jednak nie protestując, mówi:</p>
<p style="text-align:justify;"><em>– Że niby jestem kobietą zmienną? No cóż. Jak cię widzą, tak cię piszą. To jest właśnie to, o czym mówiłem wcześniej, że to odbiorca widzi nas takimi, jakimi jesteśmy naprawdę. My możemy pozować, nadymać się, zadzierać nos do góry, udawać kogoś innego, a ludzie zobaczą nas jednak takimi, jakimi jesteśmy.</em></p>
<p style="text-align:justify;">Ania wyznaje także, że jest nieco surowy i wymagający wobec jej postępów w nauce. Czytając jej wypracowania z języka polskiego, rzadko chwali. Często też namawia ją do angażowania się w nieobowiązkowe projekty szkolne. Za to sam dziennikarz twierdzi, że ostatnimi czasy ma coraz mniejszy wpływ na jej naukowe poczynania.</p>
<p style="text-align:justify;">– <em>Teraz właśnie już nie mam. I jest to dla mnie problem. Kiedyś miałem wpływ i moja córka mnie się bardzo słuchała. Byłem z tego powodu przeszczęśliwy. A ostatnio coraz częściej mówi: ,,Tato, nie nudź&#8221; albo ,,Bujaj się&#8221;.</em></p>
<p style="text-align:justify;">Zastanawiam się jak postrzegany jest Koronkiewicz przez przyjaciół Ani (czy w ogóle go znają?), w końcu słynie z ciętej riposty, np. w stosunku do władz w swoich felietonach na łamach &#8222;Gazety Wyborczej&#8221;.</p>
<p style="text-align:justify;">Jego córka bez wahania rozwiewa moje wątpliwości, wybuchając śmiechem.</p>
<p style="text-align:justify;">– <em>Tak znajomi wiedzą, kto to jest. Ich rodzice kupują i czytają felietony.</em></p>
<p style="text-align:justify;">Opinie na temat felietonów są jednoznaczne.</p>
<p style="text-align:justify;">– <em>O twój tato fajny felieton napisał</em> – mówi Ania.</p>
<p style="text-align:justify;">Dziewczyna wyznaje nam też, że tato przyjeżdża po nią do szkoły, co również świadczy o tym, że jej rówieśnicy znają jej ojca.</p>
<p style="text-align:justify;">Już od najmłodszych lat Wojciech Koronkiewicz stara się mieć wpływ na kształtowanie świadomości kulturalnej swojej córki. W tym celu zabiera ją np. do Galerii Arsenał na różne wystawy. Po tacie odziedziczyła smykałkę do pisania, jednak swojej przyszłości nie chciałaby wiązać z dziennikarstwem.</p>
<p style="text-align:justify;">– <em>Mnie bardziej kręcą filmy. Myślałam o zostaniu krytykiem filmowym</em> – stanowczo odpowiada Ania.</p>
<p style="text-align:justify;">Dziennikarz poważnie podchodzi do jej planów zawodowych i już teraz chodzi z córką do kina, po czym przeprowadza z nią krótką dyskusję na temat obejrzanego dzieła filmowego, aby poznać jej umiejętności w tym zakresie.</p>
<p style="text-align:justify;">– <em>Często chodzimy do kina, a po seansie wymieniamy się opiniami na temat gry aktorów </em>–  mówi Ania.</p>
<p style="text-align:justify;">– <em>Poza tym fajnie jest chyba porozmawiać z kimś drugim, co się widziało, co się podobało, a co nie? Bo można oczywiście obejrzeć film i nie odezwać się do siebie ani słowem. Ale to tak jakby jeść z zatkanym nosem. Nie ma w tym żadnej przyjemności – </em>mówi ojciec Ani.</p>
<p style="text-align:justify;">Bardzo pozytywnie wspomina ich wspólne podróże do innych krajów, a także spędzanie czasu na łonie natury w okolicach Białegostoku.</p>
<p style="text-align:justify;">– <em>Czasem jeździmy w teren np. na Dojlidy popstrykać zdjęcia. Często jeździmy na wieś, bo mamy działkę w Dzikich. Mamy urozmaicone rozrywki – </em>relacjonuje córka dziennikarza.</p>
<p style="text-align:justify;">Dziennikarz ma też syna, który ma zaledwie kilka lat, a już jest bywalcem wystaw i innych imprez kulturalnych. W Noc Muzeum Koronkiewicz wraz z rodziną udał się na przejażdżkę po Podlasiu.</p>
<p style="text-align:justify;">– <em>Jako że syn jest obecnie na etapie fascynacji plastikową dubeltówką i pistoletem na wodę &#8211; postanowiliśmy odwiedzić Muzeum Wojska Polskiego. Obiecaliśmy dziecku, że zobaczy prawdziwe karabiny i pistolety.</em> <em>Niestety, ekspozycja stała była zamknięta. Dlaczego? Dziecko poznać mogło kolekcję chust rezerwistów i wystawę poświęconą Katyniowi – </em>pisze Wojciech Koronkiewicz w swoim felietonie ,,Zaczynamy tydzień: Rubik, Doda, disco polo&#8221;.</p>
<p style="text-align:justify;">W tym samym dniu gościli też w Supraślu na koncercie dzwonów, a także koncercie Chanajki Klezmer Band.</p>
<p style="text-align:justify;">
<p style="text-align:justify;"><strong>Profesjonalista w każdym detalu</strong></p>
<p style="text-align:justify;">
<p style="text-align:justify;">Wojciech Koronkiewicz prowadził wiele programów w Telewizji Białystok, m.in. ,,Maniacy&#8221;, w którym przedstawiane były postacie mające ciekawe zainteresowania i zdolności.</p>
<p style="text-align:justify;">Był też ,,Magiel towarzyski&#8221;, jednak rychło pojawił się program o podobnej tematyce na innej stacji telewizyjnej, co sprawiło, że oryginalność panów legła w gruzach. Wpadli więc na pomysł, by zostać barmanami. W ,,Barmanach&#8221; Wojciech Koronkiewicz i Andrzej Petelski przedstawiali postacie mniej znane, ale mające w zanadrzu ciekawą historię.</p>
<p style="text-align:justify;">– <em>Staramy się przedstawiać tych, co może są mniej znani, a robią fajną robotę – </em>twierdzi Petelski.</p>
<p style="text-align:justify;">– <em>Chcieliśmy zrobić coś, czego nikt jeszcze nie robił, nie tak na sztywno, umalowani, ale właśnie przy barze</em> – mówi Koronkiewicz.</p>
<p style="text-align:justify;">Dziennikarz ma na swoim koncie osiągnięcia, których mogliby mu pozazdrościć jego koledzy po fachu.</p>
<p style="text-align:justify;">– <em>Do swych największych osiągnięć telewizyjnych zaliczyć mogę odkrycie dla mediów profesor Simony Kossak i Krzysia Kawęczyńskiego zwanego Królem Biebrzy. To ja pierwszy dotarłem do nich z kamerą i mikrofonem</em> – pisze Wojciech Koronkiewicz w felietonie ,,Los się uśmiecha&#8221;, opisującym 20-letni fragment jego życia.</p>
<p style="text-align:justify;">W odróżnieniu od życia prywatnego, w pracy stara się nie pokazywać swojego humorzastego charakteru.</p>
<p style="text-align:justify;">– <em>Wobec obcych staram się trzymać klasę. Bardzo rzadko zdarza mi się wybuchnąć i szybko potem przepraszam </em>–<em> </em>mówi z przekonaniem dziennikarz. Petelski ma podobne zdanie na temat kolegi.</p>
<p style="text-align:justify;">– <em>Artyści rządzą się swoimi prawami. Im się wiele wybacza. Trzeba go po prostu poznać, żeby wiedzieć jak z nim rozmawiać&#8230;</em></p>
<p style="text-align:justify;">Współpraca z ludźmi punktualnymi, prawdomównymi sprawia artyście największą satysfakcję. Nie znosi oszustwa. Nie lubi też lizusostwa.</p>
<p style="text-align:justify;">Jak na każdym planie, czy to filmowym, czy to telewizyjnym, zdarzają się wpadki. Jak w takiej sytuacji postępuje Koronkiewicz?</p>
<p style="text-align:justify;"><em>– Zawsze zdarzają się jakieś wypadki na planie, ale umówiliśmy się z operatorami, że nie przerywamy i nie powtarzamy. Staramy się reagować na to na bieżąco, żeby to było żywe, fajne.</em> Jego współpracownik, Andrzej Petelski nie chce przytoczyć żadnej historii z planu Telewizji Białystok. Podkreśla jednak, że nie zdarzyła się sytuacja, w której się nie uratowali.</p>
<p style="text-align:justify;">Za to sam zainteresowany z wielką chęcią opowiada nam jedną anegdotkę.</p>
<p style="text-align:justify;">– <em>Raz, podczas kuligu w Puszczy Białowieskiej, gałąź drzewa uderzyła w pochodnię, ta zaś spadła na moją czapkę i przez chwilę jechałem z płonącą czapką na głowie. Bardzo widowiskowe. Niestety operator tym razem nie wytrzymał, wyłączył kamerę i zaczął gasić czapkę. A szkoda, bo dalej mogło być naprawdę ciekawie! – </em>opowiada Koronkiewicz.</p>
<p style="text-align:justify;">Jego relacje ze współpracownikami wiążą się również ze stosunkami przyjacielskimi.</p>
<p style="text-align:justify;">– <em>Jest to twarde męskie koleżeństwo. Każdy z nas wie, czego po drugim może się spodziewać </em>– twierdzi Andrzej Petelski. Poza tym cyklicznie sprawia przyjemność swoim znajomym z pracy, a mianowicie w Dniu Wiosny, obdarowuje ich żonkilami pochodzącymi z działki w Dzikich.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>– </strong><em>Uwielbiam rozdawać kwiaty i powiem Wam, że dawanie jest przyjemniejsze niż branie –</em>mówi Koronkiewicz.</p>
<p style="text-align:justify;">
<p style="text-align:justify;"><strong>Wszędzie go pełno</strong></p>
<p style="text-align:justify;">
<p style="text-align:justify;">Świat pokonuje ekologicznie i wygodnie, bo na rowerze. Czasem posuwa się do ostateczności i wsiada za kółko. Wtedy jednak zdarza mu się używać wulgaryzmów, a wszystko to przez korki&#8230;</p>
<p style="text-align:justify;">Otwierasz lodówkę, a tam Wojciech Koronkiewicz? Zdecydowanie to nie ten typ człowieka!</p>
<p style="text-align:justify;">– <em>Wojtek nigdy nigdy w życiu nie udawał</em> – poświadcza Petelski. Na swoim koncie ma wiele różnorodnych doświadczeń zawodowych i czysto hobbistycznych. Posiada tak wiele wcieleń, że trudno go zdefiniować jednym słowem.</p>
<p style="text-align:justify;">Jak to właściwie jest? Czy Koronkiewicz, to showman, dziennikarz, artysta, czy może społecznik?</p>
<p style="text-align:justify;">– <em>Od odbiorcy zależy, w jaki sposób mnie zapamięta. Jedni zapamiętują moje programy telewizyjne, inni artykuły, jeszcze ktoś inny, co innego zapamiętał. Wpływu większego na to nie mam. Wy decydujecie, kim jestem –</em> podsumowuje Koronkiewicz.</p>
<p style="text-align:justify;">Pracował przede wszystkim jako dziennikarz telewizyjny, radiowy, prasowy. Pracował w &#8221;Kurierze Porannym&#8221;, w &#8222;Gazecie Wyborczej&#8221;, Telewizji Białystok, itd. Prowadził też cykl programów ,,Poczet Poetów Polskich&#8221;, za który otrzymał stypendium Ministra Kultury, co uważa za jedno ze swoich większych osiągnięć artystycznych. Jednak od zawsze jego marzeniem było zostać aktorem. Niestety, nie udało mu się dostać do szkoły aktorskiej, poszedł więc na studia polonistyczne. Nie porzucił, jednak planów związanych z aktorstwem, o czym świadczą jego liczne działania w tym zakresie. Dwukrotnie wystąpił w autorskich filmach zaliczanych do kina niezależnego.</p>
<p style="text-align:justify;"><em>– Nakręciłem kilka filmów, w dwóch wystąpiłem sam. Bo istnieje taka zasada, że gdy nie chcą cię zatrudnić w filmie, to sam musisz nakręcić i wystąpić – </em>mówi dziennikarz.<em> </em></p>
<p style="text-align:justify;">Co więcej, jego film ,,Fikcyjne Pulpety&#8221; z 1996 roku został wyemitowany w kinach w Warszawie. Dzięki tej produkcji Wojciech Koronkiewicz był zapraszany na liczne festiwale, m.in. do Pragi czeskiej. Jego inna pozycja w kinie niezależnym, to ,,Baćman&#8221; (podlaska wersja ,,Batmana&#8221;). Osobiście zareklamował swoją produkcję podczas ulicznej przechadzki w stroju Baćmana w okolicach Rynku Kościuszki w Białymstoku. Artysta nie zaniedbał też teatru. Przez kilka lat występował w teatrzyku amatorskim, ale obecnie nie pociąga go już ta strona kultury. Przedstawienie dla dzieci w przedszkolu, w którym to zastępował chorego aktora, sprawiło mu również wiele satysfakcji.</p>
<p style="text-align:justify;">– <em>Przy czym też się przyznam, że takim niesfornym dość byłem aktorem, bo zmieniałem scenariusz, dodawałem swoje teksty, powodując konsternację wśród innych aktorów, którzy nie wiedzieli, co się dzieje na scenie – </em>reasumuje Koronkiewicz.</p>
<p style="text-align:justify;">Pracował jako polityk w partii ,,Zieloni&#8221;. Czyścił Białkę, zbierał podpisy, organizował akcje mające na celu uświadomienie ludziom jak ważne jest środowisko. Wspierał stowarzyszenie ,,Rowerowy Białystok&#8221;, w którym to pełnił funkcję wiceprezesa. Był tam człowiekiem od spraw urzędowych. Działa społecznie, tępi zachowania mające na celu zgorszenie. Zaangażował się w akcję zwalczania swastyk malowanych na budynkach przez chuliganów.</p>
<p style="text-align:justify;">Wojciech Koronkiewicz to również stary grafficiarz. Ozdabiał budynki szablonami. Obecnie tworzy podobne kompozycje i umieszcza na kartkach, bądź listach, by urozmaicić tę tradycyjną formę porozumiewania się. Ma też wiele ukrytych pasji, takich jak gotowanie, fotografia, kolekcjonowanie etykiet piwnych. Spróbował też swoich sił w modzie. Twierdzi, że Białystok jest nieco szary z powodu tego, w co ubierają się jego mieszkańcy. Czy to lato, czy to zima, zawsze te same barwy, co powoduje przygnębienie. Dlatego właśnie zaprojektował i uszył kolorowe kamizelki i wydał tomik z tym związany.</p>
<p style="text-align:justify;">I to jeszcze nie koniec&#8230;, bo Wojciech Koronkiewicz ma nieskończoną ilość pomysłów, które nadzwyczajnie w świecie czerpie z&#8230; głowy.</p>
<p style="text-align:justify;">Już szykuje kolejną część podlaskiego ,,Baćmana&#8221;. Poza tym planuje kolejne ciekawe przedsięwzięcie, mające na celu rozświetlenie nieco smutnego Białegostoku.</p>
<p style="text-align:justify;">– <em>Chcę stworzyć w przyszłym roku zupełnie nową postać. Mam nadzieję, że się wpisze w Białystok. Mam działkę, na której rośnie bardzo dużo kwiatów i będę po prostu woził kwiaty. Chcę być właśnie takim zwiastunem wiosny wjeżdżającym do Białegostoku na rowerze z kwiatami. Żonkilowy rower&#8230;– </em>opowiada z nutą tajemniczości Wojciech Koronkiewicz.</p>
<p style="text-align:justify;">
<p style="text-align:justify;">Wyczekujcie, więc kolejnych szalonych i zaskakujących przedsięwzięć artysty.</p>
<p style="text-align:justify;">
<p style="text-align:justify;"><strong>Znany w Białymstoku</strong></p>
<p style="text-align:justify;">
<p style="text-align:justify;">Człowiek sławny na skalę Białegostoku, to oczywiście miliony i masa wielbicieli lub wielbicielek&#8230; Wbrew pozorom nie. Sam Koronkiewicz po części przekonał się o słuszności tej tezy. Już w wieku nastu lat chciał być sławną osobą.</p>
<p style="text-align:justify;"><em>– Wyobrażałem sobie, że idę ulicą, a wszyscy mówią : ,,Oooo, to ten znany Koronkiewicz&#8221;. Także spełniło się moje marzenie. Fajnie jest być rozpoznawanym, łatwiej jest w urzędach. Przychodzisz w sklepie, to tam jakiś zawsze smaczniejszy kawałek kaszanki ci zważą. Choć są też niedogodności. Trzeba uważać na wygląd, nie można być nieogolonym, mieć zęby nieumyte, nie można być fleją i brudasem. Bo jednak ludzie cię widzą.</em></p>
<p style="text-align:justify;">Miał też nieco inne wyobrażenia na temat sławy, które szybko zostały podważone przez poznanie prawdziwego oblicza popularności.</p>
<p style="text-align:justify;"><em>– Myślałem, że jak będę sławny, to wszystkie kobiety będą na mój widok mdlały, a ja będę je tylko zgarniał. Tymczasem tak naprawdę, to najczęściej zauważają mnie emerytki. Czasem pijaczek poprosi złotówkę na wino. Tak wygląda popularność w Białymstoku – </em>stwierdza Koronkiewicz.</p>
<p style="text-align:justify;">Dziennikarz uwielbia zarabiać pieniądze, chociaż jest zdania, że praca poza pieniędzmi powinna sprawiać satysfakcję.</p>
<p style="text-align:justify;">– <em>Uwielbiam zarabiać pieniądze. Ale znam zawody, które dają pieniądze, a jednak ich nie wykonuję. Np. mam kamerę, mam komputer do montażu, a nie kręcę wesel. Raz zrobiłem i powiedziałem sobie: ,,Nie, nie. To nie jest dla mnie&#8221;. </em></p>
<p style="text-align:justify;">Nie ma też szczęścia do telewizji komercyjnej. Mimo że zrobił dwa reportaże dla programu</p>
<p style="text-align:justify;">,,Uwaga&#8221; z TVN-u, nie zostały one wyemitowane. Usłyszał: <em>&#8222;Za mało jest tam krwi, panie Koronkiewicz, za mało tam jest łez.&#8221; </em></p>
<p style="text-align:justify;">Uczestniczył również w programie ,,Najsłabsze ogniwo&#8221;, w którym dotarł nawet do finału, jednak nie poszczęściło mu się w dużej mierze, bowiem nie wygrał pieniędzy. Sława w Białymstoku nie jest zbyt obiecująca, jednak sam Koronkiewicz nadal marzy o Hollywood.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong><em>– </em></strong><em>Chciałbym, żeby moje filmy były bardziej znane. Żeby wygrywały zagraniczne festiwale, Hollywood, Oscary, ja tam stoję w świetle reflektorów, dziękuję mamusi i kolegom z Białegostoku. &#8222;A teraz muszę lecieć, bo Schwarzeneger zaprosił mnie na kolację&#8221;.</em></p>
<p style="text-align:justify;">
<p style="text-align:justify;">To ludzie tworzą odbiorców kultury, więc to my wszyscy, powinniśmy dostrzegać człowieka, który wnosi do naszego regionu świeżość, lekkość bytu i oryginalność. To właśnie takie osoby zasługują na sławę.</p>
<p style="text-align:justify;">
<p style="text-align:right;">Patrycja Kownacka</p>
<p style="text-align:right;">Magdalena Mojsak</p>
<p style="text-align:right;">Marta Łupińska</p>
<p style="text-align:right;">Publiczne Gimnazjum nr 3 im. Izabeli Branickiej w Białymstoku</p>
<p style="text-align:justify;">
<p style="text-align:justify;">
<p style="text-align:justify;">
<p style="text-align:justify;">
<p style="text-align:justify;">
<p style="text-align:justify;"><strong>KOMENTARZ</strong></p>
<p style="text-align:justify;">
<p style="text-align:justify;">Bardzo dobry tekst! Jak na uczennice gimnazjum – wręcz zaskakująco dobry i dojrzały dziennikarsko!</p>
<p style="text-align:justify;">
<p style="text-align:justify;">Kilka drobnych uwag.</p>
<p style="text-align:justify;">
<p style="text-align:justify;">Najciekawsza z całego materiału wydaje mi się część „Znani w Białymstoku”. Wypowiedzi bohatera są w tej części żywe, oryginalne i zabawne. Zazwyczaj takie najlepsze „kawałki” dajemy na początek, a słabsze dajemy do środka tekstu (bo jeśli czytelnika zainteresujemy na początku, to będzie czytał do końca; a jeśli najlepsze damy na koniec – to niejeden może nie doczytać). Z tej części wziąłbym też lead, czyli te 2-3 zdania otwierające tekst. Np.: <em>Fajnie jest być rozpoznawanym. Przychodzisz w sklepie, to tam jakiś zawsze smaczniejszy kawałek kaszanki ci zważą.</em></p>
<p style="text-align:justify;">Zmieniłbym też tytuł. Ten jest mylący i myślałem, że będzie o parytetach albo jakiejś znanej kobiecie. A gdyby dać „Wojciech zmienną jest” to by i intrygował, i zaciekawiał, i jednocześnie zachowałby się ten greps, który powiedziała córka i który chciałyście wydobyć.</p>
<p style="text-align:justify;">
<p style="text-align:right;">Witold Szabłowski</p>
<br />Filed under: <a href='http://popiszsie.wordpress.com/category/organizacyjnie/'>Organizacyjnie</a>, <a href='http://popiszsie.wordpress.com/category/reportaz-literacki/'>Reportaż literacki</a>, <a href='http://popiszsie.wordpress.com/category/wasze-reportaze/'>Wasze reportaże</a>  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/popiszsie.wordpress.com/520/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/popiszsie.wordpress.com/520/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/popiszsie.wordpress.com/520/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/popiszsie.wordpress.com/520/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/popiszsie.wordpress.com/520/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/popiszsie.wordpress.com/520/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/popiszsie.wordpress.com/520/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/popiszsie.wordpress.com/520/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/popiszsie.wordpress.com/520/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/popiszsie.wordpress.com/520/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/popiszsie.wordpress.com/520/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/popiszsie.wordpress.com/520/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/popiszsie.wordpress.com/520/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/popiszsie.wordpress.com/520/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=popiszsie.wordpress.com&amp;blog=9557963&amp;post=520&amp;subd=popiszsie&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://popiszsie.wordpress.com/2010/07/21/kobieta-zmienna-jest-publiczne-gimnazjum-nr-3-im-izabeli-branickiej-w-bialymstoku/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/d057b0cfc03a89bb810ab2cf6f78e1cc?s=96&#38;d=&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">Michał Buczek</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>&#8222;Kamienie krzyczeć będą&#8230;&#8221; &#8211; Zespół Szkół Społecznych STO nr 4 w Warszawie</title>
		<link>http://popiszsie.wordpress.com/2010/07/16/kamienie-krzyczec-beda-zespol-szkol-spolecznych-sto-nr-4-w-warszawie/</link>
		<comments>http://popiszsie.wordpress.com/2010/07/16/kamienie-krzyczec-beda-zespol-szkol-spolecznych-sto-nr-4-w-warszawie/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 16 Jul 2010 15:42:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michał Buczek</dc:creator>
				<category><![CDATA[Reportaż literacki]]></category>
		<category><![CDATA[Wasze reportaże]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://popiszsie.wordpress.com/?p=513</guid>
		<description><![CDATA[&#8222;A on odpowiadając, rzekł im: Powiadam wam, jeśliby ci milczeli, wnet kamienie wołać będą&#8221; &#8211; Łuk. 19:40&#8230; W tym roku szkolnym program „zielonej szkoły” przewidywał zwiedzenie zachodniej części Ukrainy. Celem tej wyprawy było poznanie miejsc opisanych w „Trylogii” Henryka Sienkiewicza. Jechaliśmy na Ukrainę &#8211; na Podole, by zobaczyć, ile tam Polski zostało. Jechaliśmy, by zobaczyć [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=popiszsie.wordpress.com&amp;blog=9557963&amp;post=513&amp;subd=popiszsie&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:right;"><em>&#8222;A on odpowiadając, rzekł im: Powiadam wam, jeśliby ci milczeli, wnet kamienie wołać będą&#8221; &#8211; Łuk. 19:40&#8230; </em></p>
<p style="text-align:right;">
<p style="text-align:justify;">W tym roku szkolnym program „zielonej szkoły” przewidywał zwiedzenie zachodniej części Ukrainy. Celem tej wyprawy było poznanie miejsc opisanych w „Trylogii” Henryka Sienkiewicza. Jechaliśmy na Ukrainę &#8211; na Podole, by zobaczyć, ile tam Polski zostało. Jechaliśmy, by zobaczyć milczące pamiątki historii naszej ojczyzny. Bo jak mówią słowa Ewangelii Świętego Łukasza, przytaczane wielokrotnie  zwłaszcza, w odniesieniu do naszej historii na Wschodzie: „ gdy ludzie milkną, kamienie wołać będą”.</p>
<p style="text-align:justify;">Jest ciepły maj 2010 r. Przekraczamy wschodnią granicę Polski. Ukraina&#8230; Udajemy się na wędrówkę śladami bohaterów „Trylogii” Henryka Sienkiewicza. Mijamy rozległe łąki, szerokie rozlewiska rzeczne, ubogie zabudowania, niektóre naprawdę w fatalnym stanie, ślady starego cmentarza z nagrobkami ozdobionymi krzyżami o zaokrąglonych ramionach, zdewastowane kościoły. Ziemia dawnej Rzeczypospolitej.</p>
<p style="text-align:justify;">To właśnie tędy, przez drogi i bezdroża pędzili konno Skrzetuski, Wołodyjowski, Zagłoba. To tutaj tęskniły  za swoimi wybrankami Helena i Basia.  A teraz ja, po kilkuset latach, przemierzam te same drogi między miejscowościami znanymi mi dotąd tylko z utworów Sienkiewicza: Żółkiew, Drohobycz, Olesko, Krzemieniec, Kamieniec Podolski, Chocim, Lwów .</p>
<p style="text-align:justify;">Wśród wymienionych miejscowości moje szczególne zainteresowanie budzi Drohobycz i Kamieniec Podolski.</p>
<p style="text-align:justify;">
<div id="attachment_514" class="wp-caption aligncenter" style="width: 318px"><a href="http://popiszsie.files.wordpress.com/2010/07/kamieniec.jpg"><img class="size-full wp-image-514" title="kamieniec" src="http://popiszsie.files.wordpress.com/2010/07/kamieniec.jpg?w=500" alt=""   /></a><p class="wp-caption-text">Kamieniec Podolski</p></div>
<p style="text-align:justify;"><span id="more-513"></span></p>
<p style="text-align:justify;">Kamieniec Podolski to malownicze miasteczko położone w głębokim skalistym wąwozie utworzonym przez rzekę Smotrycz. Jedyna droga na płaskowyż prowadzi przez  wąskie, skaliste wzniesienie.</p>
<p style="text-align:justify;">U wylotu tej drogi zbudowano zamek obronny &#8211; twierdzę, której bronił sienkiewiczowski bohater „ Mały Rycerz ” &#8211;  Michał Wołodyjowski.</p>
<p style="text-align:justify;">
<div id="attachment_515" class="wp-caption aligncenter" style="width: 460px"><a href="http://popiszsie.files.wordpress.com/2010/07/zamek.jpg"><img class="size-full wp-image-515" title="zamek" src="http://popiszsie.files.wordpress.com/2010/07/zamek.jpg?w=500" alt=""   /></a><p class="wp-caption-text">Zamek w Kamieńcu</p></div>
<p style="text-align:justify;">Kamieniec Podolski to rzeczywiste spotkanie z historią. Przede mną miasto o burzliwych dziejach.</p>
<p style="text-align:justify;">Nieustanne walki o jego zdobycie prowadzili książęta ruscy i litewscy. Próbowali opanować je Tatarzy i Turcy.</p>
<p style="text-align:justify;">W 1434 r. władcy Podola – książęta Koriatowicze uznali zwierzchnictwo  króla  Polski- Kazimierza Wielkiego, bo to gwarantowało wówczas pewną niezależność i bezpieczeństwo polityczne. Nadzieje były złudne. Kolejni królowie polscy zmuszeni byli odpierać ataki książąt litewskich, najazdy Tatarów, zbrojne natarcia Turków . Tragedię przyniósł rok 1672, kiedy Kamieniec, broniony przez dwutysięczną załogę, skapitulował przed armią turecką. Oblężenie to uwiecznił Henryk Sienkiewicz w „Panu Wołodyjowskim”.</p>
<p style="text-align:justify;">Sienkiewicz sam nigdy nie był na Podolu, a mimo to opis obrony twierdzy  jest zgodny z historią.</p>
<p style="text-align:justify;">Po klęsce Kamieńca Podolskiego w 1672 r. zawarto w Buczaczu traktat, na mocy którego miasto stało się częścią imperium tureckiego.  Mimo wielokrotnych prób Polakom nie udało się odbić Kamieńca. Wyzwolenie nastąpiło w roku 1699, po klęsce armii tureckiej na froncie bałkańskim. Dalsze losy Kamieńca zmieniały się w zależności od układów politycznych. Ogromne zagrożenie przyniósł drugi rozbiór Polski i była to kolejna klęska. Rosja walczyła z wszelkimi przejawami polskości, a twierdzę zamieniono na więzienie. W roku 1918, po zakończeniu pierwszej wojny światowej i utworzeniu niepodległego państwa polskiego Kamieniec powrócił do Polski. Po zwycięstwie Polaków w bitwie warszawskiej w sierpniu 1920 roku nastąpił nowy porządek polityczny w Europie, a nasze granice ustanowił Traktat Ryski,  zawarty 18 marca 1921 roku między Polską , Rosją Radziecką i Ukrainą Radziecką . Na mocy tego traktatu, część ziem Polski wschodniej wraz z Kamieńcem Podolskim, przyłączono do Ukrainy.</p>
<p style="text-align:justify;">Potwierdzeniem dziejów każdego miasta są jego zabytki. Tak jest także w Kamieńcu. Przykładem jest Most Turecki, którego bronili mieszkańcy różnych narodowości. Obok siebie walczyli z Turkami Polacy, Rusini i Ormianie. Aby uniknąć konfliktów narodowościowych, mieszkańcy Kamieńca rządzili się osobnymi prawami– zgodnymi ze swoją narodowością. Wspólnie dbano o dobro miasta. Te obywatelskie cechy przetrwały przez lata , a nawet są widoczne współcześnie. Miasto jest zadbane, stare budynki zachowały swój dawny wygląd.</p>
<p style="text-align:justify;">W centrum miasta, przy dawnym Rynku Polskim, stoi ratusz zwany do dziś „polskim magistratem”. Stanowi on połączenie różnych stylów architektonicznych od średniowiecza  do XIX wieku.</p>
<p style="text-align:justify;">
<div id="attachment_516" class="wp-caption aligncenter" style="width: 210px"><a href="http://popiszsie.files.wordpress.com/2010/07/ratusz.jpg"><img class="size-full wp-image-516" title="ratusz" src="http://popiszsie.files.wordpress.com/2010/07/ratusz.jpg?w=500" alt=""   /></a><p class="wp-caption-text">Ratusz</p></div>
<p style="text-align:justify;">Zabytkowe kościoły różnych wyznań świadczą o tolerancji religijnej, o umiejętności wspólnego życia różnych pod względem kulturowym mieszkańców Kamieńca Podolskiego.</p>
<p style="text-align:justify;">
<div id="attachment_517" class="wp-caption aligncenter" style="width: 510px"><a href="http://popiszsie.files.wordpress.com/2010/07/katedra.jpg"><img class="size-full wp-image-517" title="katedra" src="http://popiszsie.files.wordpress.com/2010/07/katedra.jpg?w=500&#038;h=332" alt="" width="500" height="332" /></a><p class="wp-caption-text">Katedra katolicka</p></div>
<p style="text-align:justify;">Ta podróż po Ukrainie przekonała mnie, że zielona szkoła stanowi wspaniałą lekcję historii. Tego, co widzimy i słyszymy, nie zastąpią nam żadne rozprawy naukowe, żadne ksiązki, podręczniki. Ważny jest sposób przekazywania wiedzy.</p>
<p style="text-align:justify;">Tę nową wiedzę ustawiamy sobie na tle krajobrazów:  miast, miasteczek, zabytków, murów obronnych, ruin zamków, wież kościołów, a nade wszystko zatracamy się w pięknych krajobrazach. Szerokie przestrzenie ziemi rolnej, łąki pokrywające zróżnicowanie powierzchni, górki, pagórki, wzniesienia&#8230; Po reakcjach uczestników naszej wyprawy wyraźnie widać zauroczenie, uwiedzenie pięknem zielonej, urozmaiconej kolorami kwiatów natury.</p>
<p style="text-align:justify;">Podole&#8230; Kamieniec Podolski&#8230;  To dla mnie nazwy znane nie tylko z literatury historycznej. To również historia mojej rodziny, która aż do „zielonej szkoły” była dla mnie tylko legendą. Wiem teraz, że nie ma takiej współczesności, która nie splata się z przeszłością. Żyję w XXI.wieku, ale moje korzenie, przeszłość mojej rodziny tkwi także tu, na Podolu.</p>
<p style="text-align:justify;">O nie walczył mój prapradziadek w czasie I wojny światowej w roku 1914, będąc żołnierzem Legionów Piłsudskiego. Miał wtedy 19 lat. Był ochotnikiem. Wyróżnił się w walce. Brał udział w Bitwie Warszawskiej w 1920 roku. Służył w stopniu ułana, a w czasie walki z bolszewikami o Warszawę awansował do stopnia rotmistrza. Za zasługi wojskowe przez nadanie polskiego rządu otrzymał ziemie na wschodnich, przygranicznych terenach Polski. Nie był wyjątkiem. Ziemie wschodnie zasiedlano przez legionistów, ponieważ należało te tereny zagospodarować po ponad stuletnim zagarnięciu ich przez Rosję w czasie zaborów. Mój prapradziadek, a wuj mojej żyjącej babci Elżbiety, dostał ziemie koło Kamieńca Podolskiego, które, po Traktacie Ryskim w 1921 roku zmieniono na ziemie w Drohobyczu. Było to gospodarstwo rolne z dużymi rozległymi łąkami i lasem. Graniczyło z podobnymi ziemiami innych legionistów. Byli wojskowi zaprzyjaźniali się i wypełniali nowe obowiązki wobec ojczyzny.</p>
<p style="text-align:justify;">Julian Fulara, urodził się pod Lublinem w roku 1895. Był rok młodszy od mojej prababci Wiktorii. Prowadzenie gospodarstwa było dla niego kontynuacją rodzinnej tradycji. Jego ojciec miał pod Lublinem duże plantacje chmielu. Julian rozpoczął życie na Kresach Wschodnich ze swą żoną Rozalią. Wokół miał swych przyjaciół z Legionów, takich jak on osiedleńców. Mieli być nie tylko gospodarzami. Ich zadaniem było tez strzeżenie wschodniej granicy Polski.</p>
<p style="text-align:justify;">Ja od mamy i babci, moja mama bezpośrednio od swojej babci, dowiedziałyśmy się o skomplikowanych losach rodziny Juliana &#8230; Ciężkie doświadczenia Polaków na Kresach były nie tylko przeżyciami bohaterów Sienkiewicza, ale wiele lat później także innych Polaków tam mieszkających. Nigdy nie była to ziemia łatwa i przyjazna dla nas, choć często przez lata wszystko układało się dobrze. Gospodarstwo Juliana świetnie działało, rodziły się kolejne dzieci:  Helena, Wojtuś, bliźniaczki Maria i Wanda, Stanisław, Krystyna, tuż przed wojną &#8211; Józio.</p>
<p style="text-align:justify;">Moja prababka odwiedzała swego brata na Ukrainie, opowiadała o tych wyprawach swojej wnuczce, a  mojej mamie. Wszystko układało się dla rodziny pradziadka dobrze,  tak było do czasu wybuchu wojny  w 1939roku.</p>
<p style="text-align:justify;">We wrześniu 1939 roku na tereny wschodniej Polski wkroczyła Armia Czerwona. Mijały kolejne miesiące radzieckiej okupacji, miesiące pełne strachu. Pradziadek został pozbawiony gospodarstwa, był znienawidzonym Piłsudczykiem. Ale jeszcze do kwietnia 1940 roku było mu dane mieszkać z rodziną we własnym, przez siebie wybudowanym, domu.</p>
<p style="text-align:justify;">
<div id="attachment_518" class="wp-caption aligncenter" style="width: 510px"><a href="http://popiszsie.files.wordpress.com/2010/07/legionisci.jpg"><img class="size-full wp-image-518" title="legioniści" src="http://popiszsie.files.wordpress.com/2010/07/legionisci.jpg?w=500&#038;h=351" alt="" width="500" height="351" /></a><p class="wp-caption-text">Legioniści z Drohobycza, Julian Fulara pierwszy z lewej</p></div>
<p style="text-align:justify;">Aż nadszedł straszny kwiecień 1940&#8230;.  W dniach pomiędzy  12 a 15 kwietnia 1940 roku Sowieci deportowali z Drohobycza i okolic 5 tysięcy Polaków. Wśród nich była rodzina Juliana&#8230; Mieli 10 minut na spakowanie swego dobytku, spieszyli się wśród krzyków i ponagleń. Nie byli sami, trzeba było zabrać dzieci, z których najstarsza Helena miała 15, może 16 lat. Inne dzieci były młodsze, a Józio całkiem mały. Wkrótce jednak samo wysiedlenie rodziny okazało się nie tym, co najgorsze miało spotkać rodzinę Fularów&#8230;  Juliana rozdzielono z żoną i dziećmi. Mężczyzn wywożono do obozów. Kobiety z dziećmi wysyłano w odległe tereny ZSRR. Helena, ulubienica ojca, podstępnie została przy ukochanym rodzicu. Przebrana za chłopca zmyliła strażników.</p>
<p style="text-align:justify;">W kwietniu 1940 roku rozdzielona rodzina Fularów wędrowała przez Ukrainę, ale nie tak jak teraz ja, w wygodnym autokarze, bez tłoku&#8230; Oni jechali w bydlęcych wagonach, nie widzieli pięknych widoków Ukrainy, jechali w ścisku, głodni, często chorzy, jechali tak miesiąc, dwa, trzy&#8230; Julian swą wędrówkę skończył w Kirgizji, daleko w Azji. Rozalia z dziećmi dojechała do Kazachstanu. Tu nie czekał ich lepszy los. Nie mieli znikąd żadnej pomocy, panował upał albo przeraźliwy ziąb, nie było jedzenia. Ludzie chorowali, umierali z głodu. Taką śmiercią zmarł mały Józio. Tak umarł również, w obozie jenieckim, jego ojciec. Kochająca się rodzina nie wiedziała o losie swoich bliskich. Rozdzielenie byłą dodatkowym cierpieniem poza utratą rodzinnego domu.</p>
<p style="text-align:justify;">Julian Fulara swoją wędrówkę z zielonej Ukrainy zakończył w Azji, w dalekim Dżałał Abad, gdzie jego kości spoczywają na radzieckim cmentarzu. Spoczęły tu tylko kości, bo ciało zmarłego posłużyło przez noc za pokarm dla wygłodzonych więźniów.</p>
<p style="text-align:justify;">Helena wędrowała dalej, aż dotarła do obozu, z którego na mocy nowych porozumień, uwalniano więźniów. Następnie z armią generała Andersa przeszła cały szlak bojowy. Z matką i siostrami spotkała się w Iranie i tylko na krótko. Służyła już wtedy w Armii Andersa. Jej wiek pozwalał na bycie żołnierzem, takim jak przed laty jej ojciec. Rozalia z pozostałymi przy życiu dziećmi  przez Iran, Irak, Liban i Palestynę dotarła w roku 1949,  na pokładzie liniowca Frankonia, do Liverpoolu. Do Polski po wojnie przyjechała dopiero<br />
w latach 60&#8230;..</p>
<p style="text-align:justify;">Drohobycz, Olesko, Kamieniec&#8230;  Kamieniec Podolski szczególnie wyróżniony w naszej wyprawie. Kamieniec, tak bardzo pamiętny z  „Pana Wołodyjowskiego”. Kamieniec, twierdza mająca bronić przed tureckimi najeźdźcami zza Dniestru. Tu była już granica Rzeczypospolitej.</p>
<p style="text-align:justify;">A dzisiaj  ja, tak jak sienkiewiczowscy bohaterowie,  mogłam ujrzeć „wyniosłe skały kamienieckie ”&#8230;</p>
<p style="text-align:justify;">Zobaczyłam też oczami wyobraźni barwną i tragiczną przeszłość ojczyzny, w którą przeszłość wplecione są bolesne losy mojej rodziny&#8230; Tę przeszłość trzeba ocalić i zachować w naszej pamięci . Zielona szkoła okazała się dla mnie niezwykłą lekcją historii.</p>
<p style="text-align:justify;">Bo jak mówią słowa Biblii, często cytowane wprost lub w nieco zmienionej formie<em>: „ gdy gaśnie pamięć ludzka, kamienie mówić zaczynają”</em>&#8230; kamienie Lwowa, Drohobycza, Kamieńca Podolskiego, kamienie jeszcze wielu innych historycznych, polskich  miejsc&#8230;</p>
<p style="text-align:justify;">
<p style="text-align:justify;">Milena Borowska, kl. I gimnazjum</p>
<p style="text-align:justify;">
<p style="text-align:justify;">
<p style="text-align:justify;"><span style="text-decoration:underline;"><strong>Komentarz:</strong></span></p>
<p style="text-align:justify;">
<p style="text-align:justify;">Jak się okazuje nawet tak odległe wydarzenia mogą być inspiracją dla dobrze zrobionego reportażu. Tym bardziej, że autorka nie poprzestała na opisie wyprawy na Ukrainę, lecz bardzo ciekawie wplotła w opis podróży dzieje swojej rodziny, przez co reportaż nabiera charakteru, dramatyzmu, a przedstawione wydarzenia stają się czytelnikowi bliższe.</p>
<p style="text-align:justify;">Nie jestem przekonany, czy przytoczenie Ewangelii jako motta jest lepszym efektem niż użycie leadu. Fragment Ewangelii już na wstępie dodaje raczej niepotrzebnego patosu, przygotowuje odbiorcę na wielkie słowa, historie wielkich bohaterów. Nie tego szukamy w reportażu. Myślę, że znakomitym, choć przecież dramatycznym, leadem byłby ten fragment: „<strong>Julian Fulara swoją wędrówkę z zielonej Ukrainy zakończył w Azji, w dalekim Dżałał Abad, gdzie jego kości spoczywają na radzieckim cmentarzu. Spoczęły tu tylko kości, bo ciało zmarłego posłużyło przez noc za pokarm dla wygłodzonych więźniów.</strong>” Jestem pewien, że każdy, kto przeczyta ten lead nie zakończy na nim lektury, lecz przeczyta cały reportaż. Zgodnie z filmową dewizą Alfreda Hitchcocka: „Na początku filmu ma by trzęsienie ziemi, a potem napięcie ma rosnąć”. Taka też jest funkcja leadu.</p>
<p style="text-align:justify;">Reportaż jest niezwykle ciekawy; autorka zastosowała bardzo dobry, mądry i reportersko interesujący zabieg powiązania przeszłości z konkretną historią swojej rodziny. To ważna rzecz, ponieważ dzięki temu tekst nie staje się historycznym sprawozdaniem, jest żywy. Reportaż nabiera też charakteru dzięki ciekawemu stylowi Mileny Borowskiej, jej sprawności literackiej i umiejętnemu prowadzeniu narracji – zmianie rytmu, zmianom chronologii. Cenny jest solidny rys historyczny; byłby on jednak nużący gdyby w odpowiednim miejscu autorka nie przerwała go i nie przeszła do konkretu – dziejów rodziny.</p>
<p style="text-align:justify;">Autorka nie ustrzegła się jednak kilku drobnych błędów. Przede wszystkim razi pojawiający się patos, wielkie słowa – jeśli reportaż jest sprawnie napisany, a jego temat jest żywy (a z tym mamy właśnie do czynienia w tekście Mileny Borowskiej), to nie ma potrzeby koloryzować tekst poważnymi zdaniami. Historia obroni się sama. Podobnie ma się rzecz z tendencją autorki do „pouczania” czytelnika, sugerowania mu gotowych odpowiedzi, wniosków jakie powinien wyciągnąć. Ten reportaż broni się sam i zupełnie niepotrzebne są gotowe odpowiedzi, choćby takie jak końcowy akapit.</p>
<p style="text-align:justify;">Te kilka wad nie mogą jednak zmazać świetnej oceny, na jaką zasługuje reportaż Mileny Borowskiej. To historia pełna pasji, osobistego zaangażowania i troski o tych, co minęli. Powodzenia w dalszych reporterskich próbach!</p>
<p style="text-align:justify;">Michał Buczek</p>
<br />Filed under: <a href='http://popiszsie.wordpress.com/category/reportaz-literacki/'>Reportaż literacki</a>, <a href='http://popiszsie.wordpress.com/category/wasze-reportaze/'>Wasze reportaże</a>  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/popiszsie.wordpress.com/513/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/popiszsie.wordpress.com/513/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/popiszsie.wordpress.com/513/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/popiszsie.wordpress.com/513/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/popiszsie.wordpress.com/513/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/popiszsie.wordpress.com/513/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/popiszsie.wordpress.com/513/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/popiszsie.wordpress.com/513/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/popiszsie.wordpress.com/513/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/popiszsie.wordpress.com/513/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/popiszsie.wordpress.com/513/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/popiszsie.wordpress.com/513/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/popiszsie.wordpress.com/513/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/popiszsie.wordpress.com/513/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=popiszsie.wordpress.com&amp;blog=9557963&amp;post=513&amp;subd=popiszsie&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://popiszsie.wordpress.com/2010/07/16/kamienie-krzyczec-beda-zespol-szkol-spolecznych-sto-nr-4-w-warszawie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/d057b0cfc03a89bb810ab2cf6f78e1cc?s=96&#38;d=&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">Michał Buczek</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://popiszsie.files.wordpress.com/2010/07/kamieniec.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">kamieniec</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://popiszsie.files.wordpress.com/2010/07/zamek.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">zamek</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://popiszsie.files.wordpress.com/2010/07/ratusz.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">ratusz</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://popiszsie.files.wordpress.com/2010/07/katedra.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">katedra</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://popiszsie.files.wordpress.com/2010/07/legionisci.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">legioniści</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>&#8222;Jeden z wielu&#8221; &#8211; V Liceum Ogólnokształcąe w Toruniu</title>
		<link>http://popiszsie.wordpress.com/2010/07/16/jeden-z-wielu-v-liceum-ogolnoksztalcae-w-toruniu/</link>
		<comments>http://popiszsie.wordpress.com/2010/07/16/jeden-z-wielu-v-liceum-ogolnoksztalcae-w-toruniu/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 16 Jul 2010 14:59:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michał Buczek</dc:creator>
				<category><![CDATA[Reportaż literacki]]></category>
		<category><![CDATA[Wasze reportaże]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://popiszsie.wordpress.com/?p=510</guid>
		<description><![CDATA[Toruń bez wątpienia jest miastem studentów. Każdego dnia mijamy ich na ulicy, w autobusie, sklepie. Zastanawiający jest fakt, czy 60 lat temu Torunianie zdawali sobie sprawę z tego, że mijany student o jasnych, łagodnych oczach to przyszłość polskiej poezji? Ciepły wiosenny dzień, słońce niepewnie rzuca promienie na rząd kamieniczek ul. Szerokiej. Piękna starówka miasta z mnóstwem sklepów, kawiarni, kwiaciarni, ale [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=popiszsie.wordpress.com&amp;blog=9557963&amp;post=510&amp;subd=popiszsie&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;"><em>Toruń bez wątpienia jest miastem studentów. Każdego dnia mijamy ich na ulicy, w autobusie, sklepie. Zastanawiający jest fakt, czy 60 lat temu Torunianie zdawali sobie sprawę z tego, że mijany student o jasnych, łagodnych oczach to przyszłość polskiej poezji?</em></p>
<p><em> </em></p>
<p style="text-align:justify;">Ciepły wiosenny dzień, słońce niepewnie rzuca promienie na rząd kamieniczek ul. Szerokiej. Piękna starówka miasta z mnóstwem sklepów, kawiarni, kwiaciarni, ale przede wszystkim mknących nie wiadomo gdzie ludzi. Na ścianach budynków &#8211; billboardy, plakaty, które nie pozwalają skupić myśli na doczesnych sprawach, tłumiące ochotę na okazanie uczuć. Mieszkańcy dużych miast otruli się komercją płynącą z mediów. Kto z nas zatem nie zna serialu „M jak miłość&#8221;, a przy tym nazwisk Kożuchowska czy Koroniewska, aktorek pochodzących z Torunia, a grających w tym serialu?  Czy nie możemy więc pamiętać o Herbercie?</p>
<p style="text-align:justify;"><span id="more-510"></span></p>
<p>Według raportu IMAS International Omnibus-Online Polacy utożsamiają Toruń z piernikami (78%), Mikołajem Kopernikiem (47%), Radiem Maryja (8%), planetarium (2%) oraz, oczywiście, ze studentami słynnego UMK (2%). Zbigniew Herbert, mimo że studiował kilka lat w tym mieście, nie znalazł się w zestawieniu ankietowanych.</p>
<p>- Herbert? W Toruniu? Pierwsze słyszę. &#8211; Nazbyt często tego typu odpowiedzi mogłyśmy usłyszeć także na głównej ulicy miasta pierników.</p>
<p>Okazuje się bowiem, że postać wybitnego poety znika z pamięci naszych rodaków, zwłaszcza młodzieży. W przeprowadzonej przez nas ankiecie aż 70% z 30 pytanych młodych osób kojarzy twórczość Herberta tylko z lektur szkolnych, omawianych przecież pod pewnym przymusem. Znikoma liczba sięga po jego dzieła z własnej woli i ciekawości.</p>
<p>- Ankieta? Na jaki temat? Zbigniew Herbert? Przepraszam, nie mam teraz czasu. Chodź, Olka, bo się skompromitujemy! Takie opinie pozwalają snuć domysły, że uczniowie toruńskich szkół mają bardzo ogólne pojęcie na temat pisarza.</p>
<p>Tylko jedna osoba, studentka filologii polskiej na UMK, niewysoka, szczupła dziewczyna, miała pewną wiedzę na temat życiorysu Herberta. Wiedziała nawet  o tym, że mieszkał w toruńskich akademikach na ul. Gagarina. Istnieją zatem zalążki nadziei, iż Herbert i jego twórczość żyją w zakamarkach naszej pamięci.</p>
<p>„Mieszkam w Żelazowej Woli, tam fortepian wielki stoi” &#8211; jak widać, postać Fryderyka Chopina utrwalona została nawet w piosenkach dla najmłodszych. Miejsce, w którym mieszkał, również. A przecież wspomniana Żelazowa Wola jest niewielką wsią, w przeciwieństwie do zamieszkanego przez 205 934 osób Torunia, utożsamianego tylko z Mikołajem Kopernikiem czy pochodzącymi z Torunia aktorkami.</p>
<p>My zapominamy o Herbercie, jednak on o nas pamiętał. Swój pobyt w Toruniu uwiecznił na kartach książki: „Węzeł gordyjski”. Pisał tam teksty w stylu barokowych sylw: zawierały spis wydarzeń kulturalnych, opisy przeżyć związanych ze słuchaniem wykładów na UMK, a nawet apokryficzną legendę o słynnym toruńskim pierniku. Herbert powinien nas fascynować swoją erudycją, pasją i zamiłowaniem do podróży, a przy tym niezwykłym patriotyzmem, a jednak w myśli Torunian tkwi jako symbol niechcianej pracy domowej, ze znienawidzonym przez uczniów pytanie: „Co autor miał na myśli pisząc <em>Pana Cogito</em>?”.</p>
<p>Świadomość mieszkańców naszego miasta o postaci wieszcza jest znikoma. Każdego dnia, obserwując na rynku pomnik słynnego astronoma, mają go w swej pamięci i wiedzą, czym można pochwalić się przechodzącym turystom. Czy jednak potrzebują zmaterializowanego wizerunku Zbigniewa Herberta, by pamiętali i o nim?</p>
<p style="text-align:right;">Nikoletta Smolny</p>
<p style="text-align:right;">Agata Malinowska</p>
<p style="text-align:justify;">
<p style="text-align:justify;">
<p style="text-align:justify;"><span style="text-decoration:underline;"><strong>Komentarz:</strong></span></p>
<p style="text-align:justify;">
<p style="text-align:justify;">Gratuluję ciekawego i bardzo sprawnie napisanego reportażu! Rozpoczynacie trafnie dobranym leadem, który wprowadza czytelnika w temat i zachęca do dalszej lektury. Mógłby być jednak bardziej intrygujący, zaskakujący, aby zdziwiony czytelnik nie mógł się oderwać od lektury. Wy zastosowałyście lead informujący, wyjaśniający od razu temat – to też dobry pomysł.</p>
<p style="text-align:justify;">Według reportażystów dobrze dobrany bohater to co najmniej połowa sukcesu. Opowiadanie czytelnikom o tak znanej (mimo wszystko) postaci jak Zbigniew Herbert może grozić wpadnięciem w banały i oczywistości. Jednak drugim bohaterem Waszego reportażu, prawie na równi z Herbertem, jest Toruń i jego mieszkańcy. Dzięki temu pokazujecie nieznany kontekst życia bohatera – a do tego najlepszy jest właśnie reportaż. To sprawia, że Wasz Herbert jest nieoczywisty, nieznany, naprawdę interesujący.</p>
<p style="text-align:justify;">Właściwą część reportażu rozpoczynacie od podania danych statystycznych – to świetny punkt wyjścia do skonfrontowania ich następnie z rzeczywistością. Tym bardziej, że nie odwołujecie się do „ankietowanych”, lecz cytujecie napotkane osoby. Z kolei cytowanie ich żywego, naturalnego języka dodaje tekstowi wiarygodności i rytmu.</p>
<p style="text-align:justify;">To wplatanie wypowiedzi torunian sprawia, że narracja jest atrakcyjna a lektura tekstu nie nuży. Sprawnie łączycie opisy, dane, cytaty, tekst nie jest „przegadany”, ani za długi. Nie unikacie jednak ocen i sugestii, a na to w reportażu nie ma miejsca (<em>Herbert powinien nas fascynować..</em>. / <em>Czy nie możemy więc pamiętać o Herbercie</em>).</p>
<p style="text-align:justify;">Jednak pomimo tych wad Wasz reportaż jest bardzo udany i mam nadzieję, że będzie początkiem Waszej reporterskiej drogi. Powodzenia!</p>
<p style="text-align:justify;">
<p style="text-align:justify;">Michał Buczek</p>
<br />Filed under: <a href='http://popiszsie.wordpress.com/category/reportaz-literacki/'>Reportaż literacki</a>, <a href='http://popiszsie.wordpress.com/category/wasze-reportaze/'>Wasze reportaże</a>  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/popiszsie.wordpress.com/510/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/popiszsie.wordpress.com/510/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/popiszsie.wordpress.com/510/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/popiszsie.wordpress.com/510/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/popiszsie.wordpress.com/510/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/popiszsie.wordpress.com/510/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/popiszsie.wordpress.com/510/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/popiszsie.wordpress.com/510/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/popiszsie.wordpress.com/510/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/popiszsie.wordpress.com/510/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/popiszsie.wordpress.com/510/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/popiszsie.wordpress.com/510/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/popiszsie.wordpress.com/510/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/popiszsie.wordpress.com/510/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=popiszsie.wordpress.com&amp;blog=9557963&amp;post=510&amp;subd=popiszsie&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://popiszsie.wordpress.com/2010/07/16/jeden-z-wielu-v-liceum-ogolnoksztalcae-w-toruniu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/d057b0cfc03a89bb810ab2cf6f78e1cc?s=96&#38;d=&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">Michał Buczek</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Bolesławieckie glinoludy znane i nieznane  &#8211;  I Liceum Ogólnokształcące w Bolesławcu</title>
		<link>http://popiszsie.wordpress.com/2010/07/16/boleslawieckie-glinoludy-znane-i-nieznane-i-liceum-ogolnoksztalcace-w-boleslawcu/</link>
		<comments>http://popiszsie.wordpress.com/2010/07/16/boleslawieckie-glinoludy-znane-i-nieznane-i-liceum-ogolnoksztalcace-w-boleslawcu/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 16 Jul 2010 14:46:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michał Buczek</dc:creator>
				<category><![CDATA[Reportaż literacki]]></category>
		<category><![CDATA[Wasze reportaże]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://popiszsie.wordpress.com/?p=507</guid>
		<description><![CDATA[”Zabłądzić nie zabłądzę, bo swoje miejsce na ziemi mam wpisane w pamięć” Ryszard Adam Gruchawka „Buty emigranta” Wszyscy jesteśmy ulepieni z tej samej gliny. Niby tacy sami, ale jednocześnie tak bardzo się różnimy. Wielu ludzi patrzy na świat powierzchownie, dostrzegając tylko zewnętrzne podobieństwo. Na szczęście są też tacy, którzy chcą widzieć coś więcej. Niektórym zaś [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=popiszsie.wordpress.com&amp;blog=9557963&amp;post=507&amp;subd=popiszsie&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:right;">”Zabłądzić nie zabłądzę, bo swoje miejsce na ziemi mam wpisane w pamięć”</p>
<p style="text-align:right;">Ryszard Adam Gruchawka<em> „Buty emigranta”</em></p>
<p style="text-align:justify;">
<p style="text-align:justify;">
<p style="text-align:justify;">Wszyscy jesteśmy ulepieni z tej samej gliny. Niby tacy sami, ale jednocześnie tak bardzo się różnimy. Wielu ludzi patrzy na świat powierzchownie, dostrzegając tylko zewnętrzne podobieństwo. Na szczęście są też tacy, którzy chcą widzieć coś więcej. Niektórym zaś może się wydawać, że od początku jesteśmy przeznaczeni do wykonywania określonego zadania. Życie jednak wielokrotnie nas zaskakuje.</p>
<p style="text-align:justify;">Jedni zmieniają życie po wpływem jakiegoś zdarzenia. Drudzy tkwią, mogłoby się wydawać, uwięzieni w rutynie, codzienności. Inni od początku kroczą po określonej ścieżce-wiedzą czego oczekują od życia. Jeszcze inni nie potrafią się określić. Błądzą w poszukiwaniu celu, właściwej drogi, zmieniając co chwilę pracę czy otoczenie. Wielu jednak nie potrafi, nie może się odnaleźć w rutynie życia codziennego. Ten sam nieustannie powtarzający się schemat dnia, tygodnia, miesiąca, roku sprawia, że zaczynamy poszukiwać czegoś innego. Szukamy osoby, która potrafi przełamać schemat, połączyć artystyczną pasję z rutyną życia codziennego.</p>
<p style="text-align:justify;"><span id="more-507"></span></p>
<p style="text-align:justify;">Przygotowując się do tego reportażu, wyruszyliśmy na poszukiwania kogoś, kto z determinacją, pasją i zaangażowaniem robi coś niezwykłego. Na szlaku poszukiwań spotkaliśmy  Ryszarda Adama Gruchawkę. Na początku może się wydawać, że jest on zwyczajnym pracownikiem fizycznym, ale po krótkim czasie okazało się, że to niezwykły artysta.</p>
<p style="text-align:justify;">W pierwszym etapie naszych działań szukaliśmy informacji o panu Ryszardzie, jego twórczości. Mając podstawową wiedzę, skontaktowaliśmy się z panem Gruchawką i umówiliśmy się na spotkanie.</p>
<p style="text-align:justify;">***</p>
<p style="text-align:justify;">Pan Ryszard Adam Gruchawka urodził się 27 czerwca 1950 roku w Bolesławcu. Jak sam nam powiedział: „swoją edukację najcieplej wspomina w murach szkoły numer 1, właśnie w Bolesławcu. Reszta to praca fizyczna, gdzie zdobywało się więcej odcisków aniżeli mamony.” (…) W szkole pan Gruchawka był jednym z wielu uczniów. W rutynie codzienności upływały mu kolejne lata nauki. Pewnego dnia jeden z kolegów pana Ryszarda powiedział, że napisał wiersz. Po jego przeczytaniu wszyscy byli zachwyceni. Zaskoczyło ich, że można tworzyć tak piękne rzeczy. Kiedy minęło trochę czasu, okazało się, że autorem wspomnianego wiersza jest Szekspir. Na szczęście ta informacja nie zniechęciła młodych ludzi. Wręcz przeciwnie, zafascynowali się oni literaturą i razem z panem Ryszardem zakładali się o to, kto przeczyta więcej książek. Wpadli w „nałóg” czytania. Wtedy pan Gruchawka zachwycił się twórczością Bolesława Prusa.<br />
To wydarzenie popchnęło go do podjęcia pierwszych prób pisania. Niestety jego rodzina, znajomi, przyjaciele nie zachwycili się tym pomysłem. Odnosili się do niego sceptycznie. Mówili, żeby zajął się czymś innym, czymś, z czego będzie mógł się utrzymać. Z tego powodu rozpoczął pracę w kopalni. Nie zatracił jednak swojej pasji pisania. Nawiązał współpracę z kilkoma czasopismami takimi jak: „Tygodnik Kulturalny”, „Miesięcznik Literacki”, „Polska Miedź” czy wydawaną za granicą „Panoramą Polonijną”, „Mladą Frontiną”. Pisywał do nich felietony i reportaże o różnej tematyce. Tworzy również opowiadania, fraszki i bajki. Na początku pisał dla siebie, do tzw. szuflady. Wiele z tych utworów zostało później docenionych.</p>
<p style="text-align:justify;">Pierwszym sukcesem w jego karierze była nagroda w prestiżowym konkursie literackim w Lubinie „O laur miedzianego Amora”. Zabawny w tej historii jest fakt, że p. Ryszard napisał utwór w ciągu trzech dni, ponieważ chciał się tylko sprawdzić, spróbować swoich sił. Kiedy dowiedział się, że jest to konkurs międzynarodowy, postanowił wycofać pracę. Nie zgodzono się za to. Gdy później ogłoszono wyniki, pan Gruchawka nie krył zdumienia. Okazało się, że jego opowiadanie „Kamienny pocałunek” napisane w tak krótkim czasie zdobyło I nagrodę. Po tym niezwykłym sukcesie pan Ryszard postanowił, że zacznie się rozwijać swój talent. Napisał potem tomik poezji miłosnej. Wraz z pojawieniem się nowych utworów pan Gruchawka zaczął otrzymywać kolejne nagrody. Za opowiadanie o górnictwie pt. „Oko pana Karalucha” dostał w Szczecinie „Złotą Fregatę”. Z otrzymaniem tej nagrody również wiąże się niezwykle zabawna historia. Po odebraniu statuetki pan Ryszard płynął statkiem razem ze swoimi przyjaciółmi. W pewnym momencie, ku wielkiemu zdziwieniu znajomych,  pan Gruchawka wyrzucił „Złotą Fregatę” za burtę. Jego towarzysze nie kryli zdumienia. Wtedy stało się oczywiste, że pan Ryszard nie pisze dla zdobywania nagród i sławy. Później w żartach obiecał, że za rok, w kolejnym konkursie znów zdobędzie statuetkę. I słowa dotrzymał. Nagrodzona wtedy praca to „Szczury w hotelu”. Po jakimś czasie na kanwie utworu „Oka pana Karalucha” powstał scenariusz sztuki, która jest wystawiana na deskach częstochowskiego teatru. Potem były następne konkursy i kolejne wyróżnienia, m. in. II nagroda za sztukę teatralną w Ostrowcu Świętokrzyskim, I nagroda za powieść „Cienie drewnianych krzyży” w Warszawie, I i II nagroda w konkursie poetycko prozatorskim w Borowicach k/Jeleniej Góry. Niedługo po tym Pan Ryszard stał się tak bardzo znany w środowisku literackim, że zaczęto mówić o nim „łowca nagród”. Jeśli brał udział w konkursie, zawsze wracał z niego jakąś wyróżnieniem. Spytany przez nas, która ze zdobytych nagród jest dla niego najcenniejsza, odparł bez wahania, że to statuetka „Artura”. Otrzymał ją za całokształt twórczości w 1994 r. we Wrocławiu.</p>
<p style="text-align:justify;">Gdy dowiedzieliśmy się już, jak wiele nagród zdobył pan Ryszard i jak niezwykłym talentem jest obdarzony, spytaliśmy go, co o nim sądzi. Odpowiedział nam, że nie wie, skąd ma taki talent. Powiedział, że on sam siebie zaskakuje.</p>
<p style="text-align:justify;">
Pan Ryszard czerpie inspirację z życia. Mówi, że ono podsuwa mu najlepsze tematy. Według pana Gruchawki najlepszym przepisem na dobrą, ciekawą pracę jest życiowa historia ubarwiona słowem. Oprócz tego pisząc musimy mieć motywację. Na siłę nie można tworzyć (powieść „Nagie ścierniska” pisał przez 20 lat). Poza tym trzeba być skupionym i przede wszystkim należy dbać o język wypowiedzi. W swojej twórczości pan Ryszard lubi wykorzystywać grę słów, która często jest widoczna we fraszkach. W obecnym zabieganym świecie ciężko się skoncentrować, znaleźć chwilę ciszy i spokoju. Pan Ryszard ma własną „świątynię dumania”. Jeśli nie może znaleźć natchnienia do pisania, bierze notes i idzie nad staw, który jest niedaleko jego domu. Tam najchętniej przebywa, odnajduje spokój i najlepiej się mu pisze. Oprócz opowiadań, powieści czy wierszy pan Ryszard tworzy także fraszki, satyry i uwielbiane przez niego bajki, zarówno dla dzieci jak i dla dorosłych. I to właśnie dla tych najmłodszych czytelników najbardziej lubi pisać. Spytany przez nas dlaczego, po chwili namysłu odpowiada, że najchętniej tworzy dla dzieci, bo sam czuje się dzieckiem. Pan Ryszard pisze także reportaże i felietony, które ubarwia własną grafiką.</p>
<p style="text-align:justify;">Gdy z kimś rozmawiamy, czasem nieumyślnie możemy kogoś urazić swoją wypowiedzią. Oczywiście pan Ryszard stara się tego nie robić, ale nie przywiązuje zbyt dużej uwagi do ludzkich sądów, powiedział: „Chce wywołać taki śmiech, by osoba, która mogłaby czuć się urażona, także się śmiała.”<br />
Niestety współcześnie ludzie coraz rzadziej sięgają po książki. Często przegrywają one  z telewizją. Wypierane są przez komputery i Internet. Dlatego bardzo trudno wydać  książkę. Bez znalezienia sponsorów i życzliwych, przyjaźnie nastawionych ludzi w wydawnictwie staje się to bardzo kosztowne. Jeszcze trudniejsze jest utrzymanie się z pisania, dlatego pan Ryszard musi pracować. Przez kilka lat był zatrudniony w kopalni. Parę lat temu pracował w Irlandii. Stworzył wtedy 240 bajek. Po siedmiu miesiącach wrócił do Polski i napisał powieść „Buty emigranta”. Obecnie pan Ryszard pracuje w lesie, jest drwalem. To sprawiło, że zafascynował się przyrodą. Ten zachwyt widać w jego twórczości. Często bohaterami bajek i fraszek są rośliny i zwierzęta, np. „Bajki drwala”. (Teraz pan Ryszard pisze powieść „Wiosenne Morgi”.)</p>
<p style="text-align:justify;">Pan Ryszard to honorowy człowiek o wielkim sercu. Dane przez niego słowo liczy się najbardziej. Pewnego razu dostał zaproszenie na spotkanie z dziećmi w Białowieży. Przyjął je, ponieważ zawsze się chętnie spotyka z najmłodszymi. Po pewnym czasie otrzymał kolejne. Został zaproszony do Watykanu na osobistą audiencję z Janem Pawłem II. Niefortunnie się zdarzyło, że oba spotkania były w tym samym terminie. Pan Ryszard nie chciał złamać obietnicy danej dzieciom, dlatego nie pojechał do papieża. Później już nie zdążył się z nim spotkać.</p>
<p style="text-align:justify;">Pan Ryszard jest niezwykłym człowiekiem. Chętnie uczestniczy w spotkaniach autorskich, zwłaszcza z dziećmi. Gdy zaczyna opowiadać, jego słuchacze zapominają o upływającym czasie. Siedzą zasłuchani w opowieści pana Ryszarda, który snuje je z niezwykłą swobodą i lekkością. Często wplata w nie zabawne historie i anegdoty, od czasu do czasu przytaczając fragment wiersza czy fraszki. Poza tym potrafił przełamać stereotypowe myślenie, że człowiek może się zajmować jedną rzeczą w życiu. On doskonale potrafi pogodzić pracę fizyczną z talentem, pisaniem. Jest drwalem, a jednocześnie artystą, który z pasją i determinacją wykonuje swoje zadania. I nie jest istotne czy w danej chwili pracuje w lesie, pisze czy opowiada. Zawsze w pełni angażuje się w to, co robi. I w tym wszystkim pan Ryszard nie chce uczestniczyć w wielkim pędzie tego świata, w dziwnym i przerażającym wyścigu szczurów. Oddaje w ręce czytelników swój kawałek duszy, której nie sprzedał diabłu i pragnie odsłonić to, co wyraża się w gonitwie za czymś nazywającym się „godnością życia” – gonitwie nie za wszelką cenę.”</p>
<p style="text-align:right;">Autorki:</p>
<p style="text-align:right;">Agata Łużna</p>
<p style="text-align:right;">Elżbieta Pieszko</p>
<p style="text-align:right;">I LO, Bolesławiec</p>
<p style="text-align:justify;">
<p style="text-align:justify;">
<p style="text-align:justify;">Komentarz:</p>
<p style="text-align:justify;">Gratulacje, początek tekstu świetnie wciąga do lektury! Teksty publikowane w gazetach prawie zawsze zaczynają się od leadu, skrótowego wprowadzenia drukowanego zazwyczaj tłustym drukiem zaraz pod tytułem. Lead może mieć dwie funkcje. Jeśli jest po prostu podsumowaniem treści reportażu, pozwala czytelnikowi, który przegląda gazetę, zorientować się, czy temat jest dla niego interesujący. Lead może jednak pozostawać tajemniczy i działać na czytelnika niczym haczyk, budując napięcie. Cytat z książki bohatera, który umieściliście w miejsce leadu jest taki właśnie &#8211; intryguje i zachęca, by dowiedzieć się więcej.</p>
<p style="text-align:justify;">Bohater rzeczywiście okazuje się ciekawą, złożoną postacią i dowiadujemy się o nim bardzo wiele. Wasze refleksje dodają tekstowi głębi – widać z nich troskę o przeżycie życia w bogatszy sposób i rozumiemy, dlaczego spotkanie z bohaterem jest dla was inspirujące. Tekst jest również interesująco napisany, żywym językiem. Można by jednak nadać mu charakter bardziej reportażowy.</p>
<p style="text-align:justify;">To, co odróżnia reportaż od innych gatunków prasowych to jego dynamika, nacisk na wydarzenie, na to, co dzieje się tu i teraz, wprost przed oczyma reportera. Bywa jednak,  jak w waszym przypadku, że reportaż skupia się na przybliżeniu jednego bohatera i to on opowiada o zdarzeniach z jego przeszłości. Co wtedy? Warto powiedzieć coś więcej o waszym spotkaniu. Reportażowym wydarzeniem, tym, co dzieje się „tu i teraz”, staje się bowiem właśnie wasza rozmowa z Ryszardem Gruchawką. Spotkanie to zapowiedziane jest w ostatnim zdaniu wstępnej części waszego tekstu &#8211; dobrze by było, by czytelnik mógł poczuć, że uczestniczy w nim razem z wami.</p>
<p style="text-align:justify;">Być może da się także wyczytać coś ze sposobu, w jaki jest ubrany? Jak wygląda jego mieszkanie? Szczegóły te mogą być bardzo ciekawe i warto się zastanowić, jakie niosą informacje. Nie ma potrzeby ich komentować czy interpretować – czytelnik sam wyciągnie swoje wnioski. Jeśli na przykład napiszecie: „Ściany pokoju zdobią pięknie oprawione dyplomy, a w przeszklonej szafce przy oknie stoją zdobyte statuetki” czytelnik pomyśli, że pan Gruchawka jest dumny ze swoich osiągnięć. Jeśli napiszecie: „Na ścianach nie widać dyplomów pana Gruchawki, wszystkie statuetki schowane są w szafie”, czytelnik dojdzie do wniosku, że bohater jest zapewne człowiekiem bardzo skromnym. Kiedy piszecie: „Wtedy pan Gruchawka zachwycił się twórczością Bolesława Prusa” być może można by dodać : „Dzieła mistrza nadal zajmują najwięcej miejsca na półce w jego pokoju”. Wszystkie te detale bowiem nie tylko wiele mówią o człowieku, ale również dynamizują opowieść i dodają jej życia.</p>
<p style="text-align:justify;">Gdyby reportaż przeznaczony był dla prasy (a nie na przykład publikacji książkowej) można by się również zastanowić, jak podzielić jego tekst na mniejsze części, przedzielone tym, co w dziennikarskim żargonie nazywa się „śródtytułami”.</p>
<p style="text-align:justify;">
<p style="text-align:justify;">Mam nadzieje, ze to pierwsze udane spotkanie z reportażem nie pozostanie ostatnim, i da wam okazję poznania jeszcze bardzo wielu ciekawych postaci, które przybliżycie swoim czytelnikom!</p>
<p style="text-align:justify;">
<p style="text-align:right;"><em>Olga Stanisławska</em><em></em></p>
<p style="text-align:justify;">
<p style="text-align:justify;">
<br />Filed under: <a href='http://popiszsie.wordpress.com/category/reportaz-literacki/'>Reportaż literacki</a>, <a href='http://popiszsie.wordpress.com/category/wasze-reportaze/'>Wasze reportaże</a>  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/popiszsie.wordpress.com/507/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/popiszsie.wordpress.com/507/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/popiszsie.wordpress.com/507/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/popiszsie.wordpress.com/507/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/popiszsie.wordpress.com/507/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/popiszsie.wordpress.com/507/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/popiszsie.wordpress.com/507/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/popiszsie.wordpress.com/507/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/popiszsie.wordpress.com/507/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/popiszsie.wordpress.com/507/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/popiszsie.wordpress.com/507/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/popiszsie.wordpress.com/507/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/popiszsie.wordpress.com/507/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/popiszsie.wordpress.com/507/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=popiszsie.wordpress.com&amp;blog=9557963&amp;post=507&amp;subd=popiszsie&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://popiszsie.wordpress.com/2010/07/16/boleslawieckie-glinoludy-znane-i-nieznane-i-liceum-ogolnoksztalcace-w-boleslawcu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/d057b0cfc03a89bb810ab2cf6f78e1cc?s=96&#38;d=&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">Michał Buczek</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>&#8222;Schabowy w synagodze&#8221; &#8211; V Liceum Ogólnokształcące w Toruniu</title>
		<link>http://popiszsie.wordpress.com/2010/07/16/schabowy-w-synagodze-v-liceum-ogolnoksztalcace-w-toruniu/</link>
		<comments>http://popiszsie.wordpress.com/2010/07/16/schabowy-w-synagodze-v-liceum-ogolnoksztalcace-w-toruniu/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 16 Jul 2010 14:32:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michał Buczek</dc:creator>
				<category><![CDATA[Reportaż literacki]]></category>
		<category><![CDATA[Wasze reportaże]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://popiszsie.wordpress.com/?p=504</guid>
		<description><![CDATA[Dzieje synagogi Dziś, skręcając w jedną z bocznych uliczek toruńskiego Starego Miasta, trafiamy przed drzwi baru „Małgośka”. Liczni przechodnie decydują się wstąpić do środka zachęceni możliwością spożycia tradycyjnego polskiego schabowego, krokieta bądź zupy mlecznej będącej dla większości z nas symbolem dzieciństwa. Niestety, jednak nawet niewielu rodowitych torunian zdaje sobie sprawę z faktu, iż blisko 60 [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=popiszsie.wordpress.com&amp;blog=9557963&amp;post=504&amp;subd=popiszsie&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;">Dzieje synagogi</p>
<p style="text-align:justify;">Dziś, skręcając w jedną z bocznych uliczek toruńskiego Starego Miasta, trafiamy przed drzwi baru „Małgośka”. Liczni przechodnie decydują się wstąpić do środka zachęceni możliwością spożycia tradycyjnego polskiego schabowego, krokieta bądź zupy mlecznej będącej dla większości z nas symbolem dzieciństwa. Niestety, jednak nawet niewielu rodowitych torunian zdaje sobie sprawę z faktu, iż blisko 60 lat temu przy ulicy Szczytnej, w miejscu dzisiejszych kamienic o numerach 10 i 12, znajdowała się synagoga. Świątynia wzniesiona w 1847 roku była swego rodzaju świadectwem zmian w relacjach społeczności toruńskiej i żydowskiej. W uroczystym otwarciu synagogi udział brali przedstawiciele różnych grup społecznych, religijnych i narodowościowych, m.in. berliński rabin Michał Jekel Saehs. Z pewnością przybyli goście z różnych przyczyn zdecydowali się wziąć udział w ceremonii, jednakże brak przejawów agresji czy nietolerancji był niewątpliwym sukcesem.</p>
<p style="text-align:justify;">Mimo licznych zawirowań w historii toruńskich Żydów, synagoga oraz należące do nich okoliczne budowle prawdopodobnie istniałyby do dziś, gdyby nie wkroczenie oddziałów niemieckich do Torunia. Okupanci dążyli nie tylko do wysiedlenia Żydów z miasta, lecz także zniszczenia wszelkich śladów obecności i działalności społeczności żydowskiej na tym terytorium. W związku z tym w październiku 1939 roku przystąpili do burzenia świątyni i innych zabudowań  żydowskich przy ulicy Szczytnej. Hitlerowcy zajęli się rozbiorem budowli z tak wielką precyzją, że wkrótce jedynym świadectwem istnienia synagogi stały się…piwnice. Jednakże również one w roku 1948 zostały zniszczone poprzez zasypanie.</p>
<p style="text-align:justify;"><span id="more-504"></span></p>
<p style="text-align:justify;">Na gruzach świątyni wkrótce potem powstał nowy budynek. Chcąc przywrócić pamięć o obecności Żydów na terenie naszego miasta, ich zagładzie i zniszczeniu majątku, 18 października 1993 roku, na ścianie budowli przy ulicy Szczytnej 12, umieszczono tablicę, na której widnieje napis: <em>Tutaj od 1847 r. stała synagoga zburzona w 1939 r. przez hitlerowców. Niech tablica ta przypomina życie i zagładę naszych żydowskich współobywateli. Mieszkańcy Torunia 19 X 1993</em>.</p>
<p style="text-align:justify;">Czy jednak przechodnie spieszący do pracy, domu, na spotkanie bądź przekraczający właśnie próg baru „Małgośka” poświęcają chwilę, by przeczytać wyryte na tablicy słowa? Przeprowadziłyśmy ankietę dotyczącą środowiska żydowskiego. Objęłyśmy nią przypadkowo napotkanych mieszkańców Torunia. Z naszej sondy wynika, że nie zwracają na nią zbyt dużej uwagi, ponieważ aż 70% spośród 40 pytanych osób odpowiedziało, że nie zdawało sobie sprawy z istnienia w Toruniu synagogi. Interesujący jest jednak fakt, iż wszystkie osoby starsze wiedziały o stojącej tam niegdyś świątyni. Wynika z tego zatem, że niewiedza towarzyszy głownie ludziom młodym. Potwierdza to wypowiedź zamieszkującej centrum miasta uczennicy klasy Id V Liceum Ogólnokształcącego Julii Drobysz, która niemalże codziennie przechodzi ulicą Szczytną, lecz mimo to mówi: „Niestety nie wiedziałam, że w naszym mieście znajdowała się synagoga. Owszem, widziałam tablicę na ulicy Szczytnej, ale nie zastanawiałam się nad tym, co jest na niej napisane”.</p>
<p style="text-align:justify;">
<p style="text-align:justify;">Cmentarz kontra osiedle</p>
<p style="text-align:justify;">Dążenia hitlerowców do zniszczenia wszelkich obiektów pozostawionych przez toruńskich Żydów nie zakończyły się zlikwidowaniem synagogi. Miały swój ciąg dalszy. Prawdopodobnie od roku 1723 przy Jakubskim Przedmieściu w Toruniu istniał cmentarz żydowski. Był on podzielony na cztery kwatery, jego powierzchnia wynosiła około 80&#215;100 metrów, znajdowało się tam około 60-80 grobowców. Niemieccy okupanci planowali zlikwidować nekropolię, dopełnić dzieła zniszczenia żydowskich pamiątek. Ze znanych prawdopodobnie wyłącznie sobie przyczyn, nie uczynili tego. Mimo to, cmentarz nie pozostał w Toruniu długo. W latach PRL-u uległ dewastacji, a w konsekwencji władze miasta w latach 70 podjęły decyzję o jego likwidacji. Nekropolia stała się&#8230;zielonym miejscem rekreacji posadzono tam drzewa, zasiano trawę, utworzono wąskie alejki charakterystyczne dla parków miejskich. Na żydowskich grobach wyrosło osiedle. Jedyną pozostałością po ostatnim cmentarzu żydowskim na Pomorzu, który przetrwał okres II wojny światowej, był fragment bramy wejściowej. Nie poczyniono wówczas żadnych starań, by upamiętnić miejsce spoczynku zamieszkujących niegdyś Toruń Żydów. Nic więc dziwnego, że wśród torunian świadomość istnienia takiego miejsca w ich regionie była niezwykle niska. Oczywiście, starsza część społeczeństwa pamiętała czasy, gdy na Jakubskim Przedmieściu zamiast otoczonych zielenią bloków znajdowały się żydowskie nagrobki, jednakże w większości nie przekazywała tej wiedzy młodszemu pokoleniu. Temat judaistów jest bowiem wciąż dla wielu osób tematem trudnym, drażliwym, przykrym, a nastawienie do tej grupy religijnej bywa negatywne. Poza tym, jak wytłumaczyć dziecku, że w miejscu jego zabaw rodziny niegdyś opłakiwały swoich zmarłych? Zapewne było to trudne, zatem rodzice nie opowiadali swym pociechom, dziejów społeczności żydowskiej. Może stąd wynikała ludzka niewiedza. Michał z  klasy IIa naszego liceum mówi: „Jest to temat trudny, ale osobiście nie dotyka mnie tak bardzo. Nie spotkałem się z żadnym Żydem osobiście. Możliwe, że to jest powodem mojej obojętności. Jednakże, na przestrzeni lat, brałem udział w kilku debatach i dyskusjach dotyczących judaizmu, ponieważ mimo wszystko chciałbym poznać tę kulturę.”</p>
<p style="text-align:justify;">Na szczęście wiele zmieniło się po listopadzie 2009 roku. Wówczas odsłonięto tablicę upamiętniającą istnienie cmentarza żydowskiego przy ulicy Antczaka. Zawiera ona następującą treść: <em>Teren cmentarza żydowskiego. Miejsce rabina Hirsza Cwi Kaliszera (1795-1874) oraz żydowskich mieszkańców Torunia. Uszanuj miejsce wiecznego spoczynku. </em>Na uroczystość odsłonięcia tablicy tłumnie przybyli mieszkańcy Torunia i przedstawiciele szkół. Zaowocowało to zwiększeniem świadomości młodzieży na temat nieistniejącego już cmentarza żydowskiego. Obecni na uroczystości przedstawiciele V Liceum Ogólnokształcącego udzielili nam krótkiego wywiadu na temat swoich wrażeń odnośnie tego wydarzenia. Uczeń klasy Ia &#8211; Jakub tłumaczy swoje przybycie na uroczystość w następujący sposób: „Mieszkałem w pobliżu i zawsze interesowała mnie historia tego miejsca. Tata często wspominał dzieje narodu żydowskiego, co wywołało moje zainteresowanie tą kulturą. Podczas odsłonięcia tablicy najbardziej podobało mi się czytanie Tory przez rabina Michaela Schudricha.”, natomiast jego kolega z klasy Alex mówi: „Idąc na tę uroczystość kierowałem się  chęcią zwiedzenia cmentarza, ponieważ interesuje mnie kontakt z duchami i demonologia. Najbardziej podobał mi się płaczący mężczyzna, wzruszony historią, którą opowiadał.” Obaj uczniowie twierdzą, iż kultywowanie pamięci o Żydach jest niezwykle istotne ze względu na wspólne korzenie polsko-żydowskie oraz potrzebę wspominania zmarłych. Dzięki aktowi odsłonięcia tablicy upamiętniającej cmentarz żydowski przy ul. Antczaka, w dniu dzisiejszym, aż 77,5% mieszkańców zdaje sobie sprawę z tego, iż znajdowała się tam owa nekropolia.</p>
<p style="text-align:justify;">
<p style="text-align:justify;">A co ludzie na to?</p>
<p style="text-align:justify;">Na pytanie „Jaki jest Państwa stosunek do Żydów?” ludzie wypowiadali się w różnoraki sposób. Podane zostały trzy warianty odpowiedzi: pozytywny, negatywny, obojętny, jednakże ankietowani dodawali również wiele od siebie: „Normalny ,nie przeszkadzają mi, żadnych uprzedzeń nie mam i żal mi ich trochę z powodu holocaustu.”, „Niestety, nie znam żadnego Żyda, ale nie kojarzą mi się zbyt dobrze. Być może wynika to z przekonań moich dziadków.”, „Mają w sobie coś strasznego i tajemniczego.” Okazało się jednak, że większa część mieszkańców Torunia jest dość tolerancyjna. Jedynie 20% ankietowanych określiło swój stosunek do Żydów jako negatywny, 10 % stwierdziło, iż darzy ich sympatią, natomiast reszta pozostaje wobec nich obojętna. Również w tym przypadku widać zróżnicowanie w odpowiedziach ludzi starszych i młodszych. Wśród osób w wieku zaawansowanym 30% ma złe nastawienie do judaistów, podczas gdy jedynie około 17% młodzieży deklaruje brak tolerancji wobec tej społeczności.</p>
<p style="text-align:justify;">Jedynie znikoma część  społeczeństwa zna osobiście choć jednego przedstawiciela kultury żydowskiej, lecz pozostała część torunian ma możliwość zapoznania się z ich dziejami dzięki działaniom władz miasta, które po latach, starają się upowszechnić prawdę historyczną. W związku z powstawaniem tablic upamiętniających miejsca związane z obecnością Żydów w Toruniu, miejscowa młodzież zdobywa coraz większą wiedzę na temat historii miasta. Jest ona również bardziej otwarta na tą obcą kulturę niż poprzednie pokolenia. Wynika z tego, iż poziom tolerancji naszego narodu wzrasta, że maleje społeczna ksenofobia. Daje to również nadzieję na to, że Polak i Żyd będą mogli wreszcie żyć obok siebie.</p>
<p style="text-align:justify;">
<p style="text-align:right;">Ciżewska Aleksandra<br />
Kolasińska Agnieszka</p>
<p style="text-align:justify;">
<p style="text-align:justify;">
<p style="text-align:justify;">KOMENTARZ:</p>
<p style="text-align:justify;">Zgrabny, ciekawy tekst. Dobrym pomysłem było wykonanie ankiety, ale w takich wypadkach zawsze podajemy więcej informacji: gdzie ją prowadziliśmy, jak wybraliśmy respondentów, czy byli całkiem przypadkowi, czy jednak był w tym wyborze jakiś porządek etc.</p>
<p style="text-align:justify;">Największą zaletą tekstu jest szerokie podejście do tematu. Zaczynamy od synagogi, potem trafiamy na cmentarz, w międzyczasie rozmawiamy z ludźmi.</p>
<p style="text-align:justify;">Wadą jest nadmierne rozbudowanie części historycznej w stosunku do części współczesnej. To znaczy, mówiąc bardziej po ludzku, chciałbym usłyszeć więcej od torunian jadających schabowego w dawnej synagodze i opalających się na kirkucie. Czy myślą o tym? Czy jednak całkiem już zapomnieli, co było kiedyś w tych miejscach. Wiem, że to trudne, ale reportaż to najtrudniejsze zadanie dziennikarskie. Dobrze by było porozmawiać z ludźmi, którzy tam jadają, z paniami (panami?) z obsługi, kierownictwem. Może się okazać, że sam bar „Małgośka” wystarczy za temat na reportaż. Sam tytuł – „Schabowy w synagodze” &#8211; jest bardzo dobry i przyciąga uwagę. Ja najchętniej przeczytałbym tekst np. o 24 godzinach z życia takiego baru.</p>
<p style="text-align:justify;">W zdaniu: <strong>Niestety, jednak nawet niewielu rodowitych torunian zdaje sobie sprawę z faktu, iż blisko 60 lat temu przy ulicy Szczytnej, w miejscu dzisiejszych kamienic o numerach 10 i 12, znajdowała się synagoga</strong></p>
<p style="text-align:justify;">przyczepiłbym się słowa &#8222;niestety&#8221;. W dziennikarstwie podobnych słów używa się bardzo rzadko. To dość oczywiste, że źle, gdy ludzie nie wiedzą o takich rzeczach. Nie trzeba do tego dodawać własnej oceny; czytelnik powinien sam sobie wyrobić zdanie.</p>
<p style="text-align:justify;">Słowa: <strong>Nie poczyniono wówczas żadnych starań </strong>pasują bardziej do notatki służbowej jakiegoś nadgorliwego urzędnika, niż do reportażu. W reportażu takich zdań nie używamy; chyba, że chcemy pokazać, że ktoś jest formalistą. Wtedy może mówić takim językiem.</p>
<p style="text-align:justify;">
<p style="text-align:right;">Witold Szabłowski</p>
<br />Filed under: <a href='http://popiszsie.wordpress.com/category/reportaz-literacki/'>Reportaż literacki</a>, <a href='http://popiszsie.wordpress.com/category/wasze-reportaze/'>Wasze reportaże</a>  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/popiszsie.wordpress.com/504/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/popiszsie.wordpress.com/504/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/popiszsie.wordpress.com/504/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/popiszsie.wordpress.com/504/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/popiszsie.wordpress.com/504/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/popiszsie.wordpress.com/504/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/popiszsie.wordpress.com/504/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/popiszsie.wordpress.com/504/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/popiszsie.wordpress.com/504/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/popiszsie.wordpress.com/504/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/popiszsie.wordpress.com/504/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/popiszsie.wordpress.com/504/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/popiszsie.wordpress.com/504/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/popiszsie.wordpress.com/504/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=popiszsie.wordpress.com&amp;blog=9557963&amp;post=504&amp;subd=popiszsie&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://popiszsie.wordpress.com/2010/07/16/schabowy-w-synagodze-v-liceum-ogolnoksztalcace-w-toruniu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/d057b0cfc03a89bb810ab2cf6f78e1cc?s=96&#38;d=&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">Michał Buczek</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>„Non omnis moriar… Nie dajmy umrzeć pamięci. O Karolu Łoniewskim” &#8211; Gimnazjum im. Jana Pawła II w Nadarzynie</title>
		<link>http://popiszsie.wordpress.com/2010/07/16/%e2%80%9enon-omnis-moriar%e2%80%a6-nie-dajmy-umrzec-pamieci-o-karolu-loniewskim%e2%80%9d-gimnazjum-im-jana-pawla-ii-w-nadarzynie/</link>
		<comments>http://popiszsie.wordpress.com/2010/07/16/%e2%80%9enon-omnis-moriar%e2%80%a6-nie-dajmy-umrzec-pamieci-o-karolu-loniewskim%e2%80%9d-gimnazjum-im-jana-pawla-ii-w-nadarzynie/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 16 Jul 2010 14:12:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michał Buczek</dc:creator>
				<category><![CDATA[Reportaż literacki]]></category>
		<category><![CDATA[Wasze reportaże]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://popiszsie.wordpress.com/?p=494</guid>
		<description><![CDATA[Tablica… Tak. To ona pierwsza rzuca mi się w oczy, gdy wchodzę do kościoła w Nadarzynie. Dalej jest ołtarz, ambona i tabernakulum. Zawsze zastanawiałam się co zrobił ten człowiek, którego imię i nazwisko znajduje się właśnie na tej tablicy. -„Wujku, jeśli nie walczyć o Polskę, to po co żyć ? ”  &#8211; powiedział  Karol Łoniewski [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=popiszsie.wordpress.com&amp;blog=9557963&amp;post=494&amp;subd=popiszsie&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Tablica… Tak. To ona pierwsza rzuca mi się w oczy, gdy wchodzę do kościoła w Nadarzynie. Dalej jest ołtarz, ambona i tabernakulum. Zawsze zastanawiałam się co zrobił ten człowiek, którego imię i nazwisko znajduje się właśnie na tej tablicy.</p>
<p>-„Wujku, jeśli nie walczyć o Polskę, to po co żyć ? ”  &#8211; powiedział  Karol Łoniewski swego czasu do krewnego. Dziś pewnie też by tak stwierdził, ale nie może. Nie żyje. Stał się kolejną ofiarą stalinowskiego terroru w Polsce. Koniec wojny niekoniecznie oznaczał zakończenie walk. Nie wszyscy pogodzili się z utratą suwerenności.</p>
<p><a href="http://popiszsie.files.wordpress.com/2010/07/tablica.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-495" title="tablica" src="http://popiszsie.files.wordpress.com/2010/07/tablica.jpg?w=500" alt=""   /></a><span id="more-494"></span></p>
<p>Ciepły odcień  czerni… kolor  tablicy.  Wyraźnie odznacza się na białej ścianie świątyni. Szare litery połyskują na wygładzonej powierzchni. Zadumana stoję i patrzę na napisy.</p>
<p>24 września 1948 roku , godzina 19.00. Wszędzie cisza… W lesie stoją dwa samochody  ze zgaszonymi światłami. Panuje wszechobecny półmrok. Kontury drzew, między którymi przechadza się leśniczy, są ledwie zauważalne. Huk… wystrzał. Krótka seria z karabinu.  Niby tak  nieznaczące dla postronnego obserwatora. Chęcińskie lasy stały się świadkami zbrodni. Wykonano wyrok na czterech akowcach.</p>
<p><em> „Bóg, Honor, Ojczyzna”</em> – mój wzrok zatrzymuje się na pierwszych słowach tablicy.  Czy za takie wartości skazano czterech młodych żołnierzy?</p>
<p>„W domu zawsze była atmosfera pamięci brata” – mówi pani Grażyna Kotońska, siostra Karola. Siedzimy razem przy stole, przeprowadzam wywiad. Nasuwa mi się pewna refleksja: dlaczego tak wspaniałego człowieka skazano na śmierć? Za walkę o naszą godną przyszłość?  By żyło się lepiej, jak mówią niektórzy… Tak, tylko… za jaką cenę?</p>
<div id="attachment_496" class="wp-caption aligncenter" style="width: 222px"><a href="http://popiszsie.files.wordpress.com/2010/07/z-matka.jpg"><img class="size-full wp-image-496" title="z matką" src="http://popiszsie.files.wordpress.com/2010/07/z-matka.jpg?w=500" alt=""   /></a><p class="wp-caption-text">Karol z matką, Janiną Łoniewską, wakacje 1939r.; fot. z rodzinnego archiwum  pani Grażyny Kotońskiej</p></div>
<p>„<em>Karol Łoniewski ps.  „Lew”, student medycyny”</em> – można przeczytać w następnych dwóch linijkach tekstu  tablicy. W chwili wydania wyroku, skazującego go podwójnie na karę śmierci miał niecałe 23 lata. Studiował. Planował przyszłość, jak każdy młody człowiek chciał zakończyć edukację i założyć rodzinę.</p>
<div id="attachment_497" class="wp-caption aligncenter" style="width: 455px"><a href="http://popiszsie.files.wordpress.com/2010/07/z-narzeczona.jpg"><img class="size-full wp-image-497" title="z narzeczoną" src="http://popiszsie.files.wordpress.com/2010/07/z-narzeczona.jpg?w=500" alt=""   /></a><p class="wp-caption-text">Karol z narzeczoną,1946r. fot. z rodzinnego archiwum pani Grażyny Kotońskiej </p></div>
<p>18 lutego 1948r. został aresztowany przez Urząd Bezpieczeństwa . Niestety nie wiadomo  w jakich okolicznościach. Przypuszcza się, że  dokonano tego w sali wykładowej  Uniwersytetu Łódzkiego lub podczas ćwiczeń polowych.  Fakt ten był ogromnym zaskoczeniem dla rodziny i mieszkańców Nadarzyna. Za co tak naprawdę  go  aresztowano? Władze chciały przypisać Karolowi cztery napady, zabójstwo. Działał w konspiracji, walczył z okupantem… najpierw z niemieckim, podczas II wojny światowej, następnie  z  komunistami…</p>
<p>Za co został skazany? Oficjalnie <em>za dokonanie zbrojnych napaści terrorystyczno-rabunkowych na instytucje społeczne i obywateli </em>. Nieoficjalnie: za posiadanie broni i świadomości, że jest wrogiem ludu. Dwa wyroki śmierci. Władze komunistyczne wynajdywały niekiedy błahe powody, by zlikwidować „niepokorną jednostkę”.</p>
<p><em>„Ppor. AK, Instruktor Szarych Szeregów, Żołnierz WiN, w czasie Powstania Warszawskiego odznaczony Krzyżem Walecznych”</em>. Mimo młodego wieku był czynnym żołnierzem i  walczył o niepodległą Polskę. W czasie wojny przechowywał dwóch Żydów.</p>
<div id="attachment_498" class="wp-caption aligncenter" style="width: 257px"><a href="http://popiszsie.files.wordpress.com/2010/07/z-ocalonym-zydem.jpg"><img class="size-full wp-image-498" title="z ocalonym Żydem" src="http://popiszsie.files.wordpress.com/2010/07/z-ocalonym-zydem.jpg?w=500" alt=""   /></a><p class="wp-caption-text">Karol z uratowanym przez siebie Żydem, Rodzinne archiwum pani G. Kotońskiej</p></div>
<p>O jego działalności w Szarych Szeregach niewiele wiadomo.  Był instruktorem i uczył  młodych  harcerzy posługiwać się bronią. <em>W programie Szarych Szeregów, który  wszedł  w życie w 1941 roku „Dziś” – oznaczało walkę bieżącą w konspiracji, „Jutro” – przygotowanie się do  jawnej  walki na wypadek zbrojnego powstania, „Pojutrze” – zdobywanie wiedzy,  by w wolnej Polsce być użytecznym.<sup>2</sup> </em></p>
<p><em> </em></p>
<p>- „ Poruszał się właściwie po całym kraju. Uciekał. Gdzie mógł, dawał się we znaki  stalinowcom … ubekom.” – mówi pani Kotońska. Chwila przerwy… potem pani Grażyna pokazuje duży portret Karola. Czarno-biały. Pomimo zimnych barw ze zdjęcia nie bije chłód. Następnie przynosi swoje zdjęcie z prymasem Wyszyńskim.</p>
<p>Niektórzy mogą powiedzieć: „Karol Łoniewski. Pewnie… zgrywał bohatera, do walki z komunistami zmusiła go sytuacja, nie przystosował się do życia w systemie…”</p>
<p>Nie, tak nie było. Wielu żołnierzy Armii Krajowej było represjonowanych. Właśnie dlatego, że walczyli o godne życie w demokratycznej Polsce. Przykre jest jednak to, że zginęli  w Ojczyźnie, zabici przez współbraci… a może tylko pachołków Stalina? Trzon polityczny, „elitę narodu”  w Polsce Ludowej stanowili ludzie  z partii robotniczej, często  niewykształceni, ale ślepo przeświadczeni o słuszności internacjonalistycznych idei głoszonych przez przywódców Związku Radzieckiego. Propaganda komunistyczna grzmiała na każdym kroku: <em>„Zdrajcy spod znaku Sosnkowskiego  i Bora wtrącili Warszawę w ogień</em> <em>bezcelowego powstania.”</em> Tak… tylko ci ludzie, którzy rzucali tymi oszczerstwami, znali prawdę. Mimo że  urodziłam się pięćdziesiąt lat po zakończeniu wojny, boli mnie to,  że prawda była pomijana. Za każdym razem, z premedytacją.</p>
<p>„<em>Aresztowany przez UB, rozstrzelany w Kielcach 24 IX 1948 r. w wieku 22 lat” – </em>szare litery wyraźnie odznaczają się na czerni tła tablicy. Zginął wspaniały człowiek, oddany całym swoim  sercem Ojczyźnie … Pomyślałam, że gdyby nie ta pamiątkowa tablica, to nie poznałabym historii Karola  Łoniewskiego, zwykłego, młodego żołnierza AK,  walczącego  o … nasze godne życie.</p>
<p>Powstanie Warszawskie, rok 1944 – upalne lato. Dzisiaj mogę  sobie tylko wyobrażać jak wyglądały walki. Naocznych świadków żyje coraz mniej… Karol jako łącznik przepłynął Wisłę i na Pragę zaniósł meldunek. Został odznaczony za ten czyn Krzyżem Walecznych. Ten istotny element biografii stanowił jedyną informację, jaką miała  jego siostra z czasów powstania.</p>
<p>Potem był Modlin, od 19 września do Bożego Narodzenia ’44 .  Przed Nowym Rokiem Karol niespodziewanie zjawił się w Nadarzynie.</p>
<p>-„Mnie nie zdziwiło, że Lolek przyszedł w mundurze”  &#8211; wspomina pani Irmina Bajerska. Przeprowadziłam z  nią wywiad. Urzekły mnie jej opowiadania… ciepła atmosfera. Później pokazała zdjęcia. Piękne zdjęcia.</p>
<p>Przeglądając dokumenty, sprawozdania trafiłam na zdanie księdza Kubiczy : „Miłość do Boga, Ojczyzna i Honor to zasady, które powinniśmy wpajać młodym ludziom. Pamiętajmy o tych wszystkich, którzy brutalnie pod osłoną nocy zginęli.”</p>
<p>Musimy pamiętać, to jest nasz obowiązek, misja. Jednocześnie nie należy pomijać prawdy. Ona stoi nad nami i niekiedy staje się niewygodna. „Nieś zwycięstwo” – usłyszałam niedawno.  Pomyślałam, że każdy człowiek ma cel w życiu, został powołany do konkretnego działania. Karol Łoniewski walczył o Niepodległą i jej oddał całego siebie… Należy to uszanować. Pamiętajmy…</p>
<p>Ciepły odcień tablicy… szare litery z napisem: „ Bóg, Honor, Ojczyzna”. Płacz nowo narodzonego chłopca… Wszystko to zaczęło się 4 listopada 1925 roku na Poświętnej 4.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>Gimnazjum im. Jana Pawła II w Nadarzynie</strong></p>
<p>Opracowanie: Weronika Rec</p>
<p>Zdjęcia: ksiądz Karol Alexandrowicz, Dominika Ciupińska, archiwum  rodzinne</p>
<p>Opieka: Małgorzata Rec, Magdalena Drzewucka, ksiądz Karol Alexandrowicz</p>
<p><span style="text-decoration:underline;"><strong>Komentarz:</strong></span></p>
<p>Gratulacje! Tekst czyta się z zainteresowaniem. Opowieść płynie bardzo wartko, język jest niezwykle żywy. Jesteśmy przed tablicą  upamiętniającą  zmarłego, w lesie, gdzie wykonywany jest wyrok, w mieszkaniu jego siostry&#8230; Technika montażu i odstępy, wprowadzające cięcia między akapitami, nadają tekstowi swoisty, urywany rytm. Podkreślają też dodatkowo jego impresyjny, osobisty charakter. Czujemy głębokie emocjonalne zaangażowanie autora.</p>
<p>Jest to reportaż o zdecydowanie literackim charakterze i rezultat jest rzeczywiście bardzo efektowny. Tekst wymaga jednak skupienia i nieco detektywistycznego zacięcia, zanim poszczególne elementy mozaiki złożą się powoli w pełny obraz. Chronologia jest odwrócona – wykonanie wyroku, wyrok, aresztowanie, działalność w czasie wojny, potem działalność po wojnie, znów powrót do czasów wojny&#8230; Informacje rozsiane w tekście trzeba cierpliwie wyłuskiwać. To zawsze pewne ryzyko – pomimo żywego języka mniej wytrwały czytelnik może się nieco zagubić.</p>
<p>Tekst pozostawić też może pewien niedosyt. Być może warto byłoby bliżej określić, na czym polegała działalność Karola Łoniewskiego w ruchu oporu po wojnie. Co oznacza na przykład skrót WiN? Dowiadujemy się z jednej strony, że „władze chciały przypisać Karolowi cztery napady, zabójstwo” i że „skazany jest oficjalnie <em>za dokonanie zbrojnych napaści  terrorystyczno rabunkowych na instytucje społeczne i obywateli. </em>Nieoficjalnie: za posiadanie broni i świadomości, że jest wrogiem ludu.” Domyślamy się więc, że oficjalne zarzuty są fałszywe, w rzeczywistości zaś chodzi jedynie o posiadanie broni i poglądy. Z drugiej strony siostra informuje: „Gdzie mógł, dawał się we znaki stalinowcom … ubekom.” Co to oznacza? Rozumiemy, że chodzi jednak raczej o walkę zbrojną. Dalej utwierdzamy się w tym przekonaniu: „Walczył o Niepodległą”.</p>
<p>Przez wiele lat o zbrojnym ruchu oporu wobec władz stalinowskich można było mówić jedynie za pomocą niedopowiedzeń. To właśnie owo „pomijanie prawdy”, o którym piszecie. Starsze osoby często zachowały ten pełen niedopowiedzeń sposób mówienia. Z powodu konspiracji mogły zresztą również nie znać wielu szczegółów. Informując o działalności Łoniewskiego w Szarych Szeregach piszecie jednak otwarcie, że niewiele wiadomo i odwołujecie się do źródła historycznego – bardzo dobra metoda. Pisząc o Powstaniu również zaznaczacie, że siostra bohatera nie wie zbyt dużo. Natomiast jeśli chodzi o ruch oporu po zakończeniu wojny, czytelnik może pozostać pod wrażeniem, że nadal są to tematy, których lepiej bliżej nie poruszać. Czy nie warto jednak, by dzisiejsze przywracanie pamięci polegało nie tylko na oddaniu hołdu zabitym, ale też na informowaniu, na czym polegała ich walka?</p>
<p>Reportaż jest niemniej bardzo udany i na pewno warto kontynuować tę drogę!</p>
<p style="text-align:right;"><em>Olga Stanisławska</em></p>
<br />Filed under: <a href='http://popiszsie.wordpress.com/category/reportaz-literacki/'>Reportaż literacki</a>, <a href='http://popiszsie.wordpress.com/category/wasze-reportaze/'>Wasze reportaże</a>  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/popiszsie.wordpress.com/494/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/popiszsie.wordpress.com/494/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/popiszsie.wordpress.com/494/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/popiszsie.wordpress.com/494/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/popiszsie.wordpress.com/494/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/popiszsie.wordpress.com/494/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/popiszsie.wordpress.com/494/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/popiszsie.wordpress.com/494/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/popiszsie.wordpress.com/494/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/popiszsie.wordpress.com/494/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/popiszsie.wordpress.com/494/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/popiszsie.wordpress.com/494/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/popiszsie.wordpress.com/494/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/popiszsie.wordpress.com/494/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=popiszsie.wordpress.com&amp;blog=9557963&amp;post=494&amp;subd=popiszsie&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://popiszsie.wordpress.com/2010/07/16/%e2%80%9enon-omnis-moriar%e2%80%a6-nie-dajmy-umrzec-pamieci-o-karolu-loniewskim%e2%80%9d-gimnazjum-im-jana-pawla-ii-w-nadarzynie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/d057b0cfc03a89bb810ab2cf6f78e1cc?s=96&#38;d=&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">Michał Buczek</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://popiszsie.files.wordpress.com/2010/07/tablica.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">tablica</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://popiszsie.files.wordpress.com/2010/07/z-matka.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">z matką</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://popiszsie.files.wordpress.com/2010/07/z-narzeczona.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">z narzeczoną</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://popiszsie.files.wordpress.com/2010/07/z-ocalonym-zydem.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">z ocalonym Żydem</media:title>
		</media:content>
	</item>
	</channel>
</rss>
