“Mamy swój wehikuł czasu – wędrówki po śladach minionych lat”
DO ROZMOWY NA TEMAT HISTORII, KULTURY, OBYCZAJÓW ZAANGAŻOWALIŚMY STARSZYCH MIESZKAŃCÓW MIASTA. PRZEPROWADZILIŚMY 20 WYWIADÓW. ZE WSPOMNIEŃ WYŁONIŁ SIĘ BARWNY OBRAZ INNYCH ULIC, SKWERÓW, PARKÓW, LUDZI MINIONEJ EPOKI. MY KONFRONTOWALIŚMY TE OPOWIEŚCI ZE WSPÓŁCZESNĄ BYDGOSZCZĄ. CIEKAWIŁY NAS ZMIANY ZACHODZĄCE PRZEZ LATA A ŚLADY NA JAKIE TRAFILIŚMY DOPROWADZIŁY DO POSTACI KULTURY – BOHDANA BUTENKI I JEREMIEGO PRZYBORY.
Pracę rozpoczynamy od konstrukcji własnego “wehikułu czasu”. Przygotowujemy się starannie. Redagujemy pytania, umawiamy się na rozmowy. I zaczynamy naszą podróż po śladach minionych lat …
Słuchamy opowieści o naszym mieście wydobywane z pamięci przez pradziadków, dziadków, sąsiadów – mieszkańców pamiętających Bydgoszcz sprzed wielu lat. Zamykamy oczy i widzimy Stare Miasto i Śródmieście. Pytania, które zadajemy, mają wprowadzić nas w krąg dawnej kultury i obyczajów.
Kapcie, szklanka herbaty, kartka, długopis i prababcia Oskara Zality – pani Rozalia Głowińska może rozpocząć opowieść. Odpowiada na pytania, barwnie przedstawiajac wygląd miasta. Dowiadujemy się, że torami, jakich już dzisaj nie ma, właśnie jedzie tramwaj. Mknie ulicami, po których i my dzisiaj chodzimy, ale od bardzo dawna tory na nich już tylko rdzewieją.
Tamten tramwaj także wygląda zupełnie inaczej niż obecnie. Wagony są mniejsze, a na końcu każdego z nich są małe balkoniki dla podróżnych.
Karolina przeląda rodzinne albumy swojej babci – Haliny Kornet. “A Ty babciu, gdzie lubiłaś chodzić na spacery?” – pyta. “Nad Kanał Bydgoski. Nie wiem, czy wiesz, że na jednej
ze śluz przy Wyspie Młyńskiej kręcono odcinek “Czterech pancernych i psa”. Nagrywano
tu scenę, w której Gustlik strzałem z pancerfausta wysadza śluzę. Wielu bydgoszczan pamięta ten dzień, gdyż gwałtownie spuszczono wodę ze śluzy, zalewając przy okazji Rybi Rynek, by uzyskać efekt przerwanej tamy. Na Młynówce zaś kręcono ujęcie, w którym młody Czereśniak z krzesłem na głowie przeprawia się przez rzekę. Ekipa filmowa wzbudziła wielkie zainteresowania i otaczał ich tłum gapiów.
Kiedy byłam niewiele młodsza niż Ty, często chodziliśmy po Bydgoszczy i obserwowaliśmy jak miasto odradza się z gruzów. Tata jednego z moich kolegów budował gmach Filharmonii Pomorskiej. Dzięki temu mogliśmy wysłuchać ciekawych opowieści. Po wielu latach, będąc na koncercie, wyobrażam sobie, jak spada sufit a budowlańcy w pośpiechu sprzątają i naprawiają zniszczoną salę. Wiesz do czego można użyć końskiego włosia? Wyobraź sobie, że do uszczelniania sufitu w sali koncertowej…”
Pytamy o miejsca “z duszą”. Tutaj pojawia się opis Wenecji Bydgoskiej. Domy stojące
na wysokim brzegu robią wrażenie. Upodobali ją sobie artyści do malowania i fotografowania. Urzekały i robią to do dzisiaj piękne plenery – scenografie wydarzeń artystycznych i filmów.
Dominika zagaduje o ulicę Gdańską – główną w Bydgoszczy. Była wyłożona brukiem, jeździły tam bryczki. To ulica reprezentacyjna: ładne domy, sklepy, kawiarnie. Całe rodziny chętnie nią spacerowały, z dziećmi chodziły na najlepsze lody w mieście.
Patrzymy na budynek Polskiego Radia Pomorza i Kujaw, który znajduje się właśnie przy Gdańskiej. Pracował tam niegdyś Jeremi Przybora. Jego głos był w czasach, o których toczą się wspomnienia, najbardziej charakterystyczny. I on opowiadał o Bydgoszczy w swoich pamiętnikach, pt. “Przymknięte oko opaczności”. Czytamy wspomnienia i wędrując ich tropem przyglądamy się pałacykowi w stylu eklektycznym, całej ulicy Gdańskiej, ulicy Cieszkowskiego, Al.Ossolińskich.
Malujemy te miejsca, tak jak je widzimy dzisiaj, porównujemy z przeszłością a potem w szkolnej galerii prezentujemy, jakie piękne jest nasze miasto.
Podążając za Przyborą, który przenosi się z Bydgoszczy do Warszawy i tam zakłada Kabaret Starszych Panów natrafiamy na ślad Bohdana Butenki, który przygotowywał scenografię dla Kabaretu. Dowiadujemy się o jego krótkim, ale znaczącym związku z naszym miastem. Artysta grafik, autor komiksów oraz ilustrator ponad dwustu książek urodził się w Bydgoszczy na ul. Zduny. Ciekawi nas, czy pomysł na jednego z głównych bohaterów jego komiksów, czyli Gapiszona, mógł narodzić się tutaj, na bydgoskim Śródmieściu? Pan Butenko był w wieku tego chłopca, gdy opuszczał miasto po wybuchu II wojny światowej. Zawadiacka czapka, krótkie spodenki, wesoły uśmiech, sto pomysłów na minutę i wspólne psoty z koleżanką Zuzią … Zastanawiamy się, gdzie już spotkaliśmy takich chłopców i dziewczęta. No tak, we wspomnieniach pana Stanisława Trojańczyka “chłopcy nosili krótkie spodenki na szelkach, kolanówki i czapki. Dziewczynki – sukienki, duże kokardy, kapelusze, kolanówki”. Chcemy poznać, jak nasi rówieśnicy sprzed pół wieku spędzali wolny czas. Wszyscy, których pytamy zgodnie opowiadają o grze w palanta, w kluskę, grze w klasy, podchody, skakaniu przez skakankę. O zabawach w ogródkach jordanowskich, czyli dzisiejszych placach zabaw.
Dla pana Bohdana Butenki postanawiamy przygotować niespodziankę. Musi być kolorowa i od serca za każdego serdecznego i kolorowego bohatera jego książek. Projektujemy i wysyłamy własnoręczne kartki i laurki urodzinowe z okazji 79. rocznicy urodzin Mistrza. Redagujemy życzenia, starając się, żeby były niebanalne. Życzymy między innymi: “dobrego jutra, przyjaciół, szczęścia, zapału, uporu, dużo czasu, iskry bożej i nadal niezliczonych pokładów humoru”, “udanych poszukiwań : w ciszy – swoich myśli i marzeń, w bliskich – siły, w otaczającym świecie – radości istnienia, w kolorach, smakach, zapachach – wielkości natchnienia”, “słońca, śpiewu ptaków i spokoju duszy… pogodnych myśli i radosnych spotkań, spokojnego dumania w fotelu i owocnej pracy , i żeby wszystko co piękne szybko się spełniło … “.
Wędrówkę po śladach minionych lat kończymy w szkolnej galerii. Z dumą przyglądamy się, jak uczniowie naszej szkoły uśmiechają się i debatują, czytając wspomnienia, które zebraliśmy. Komentują rysunki, ukazujące Bydgoszcz w naszych oczach. I zaczynają wymyślać scenariusz zupełnie nowego konkursu już w nowym roku szkolnym. A gdyby Gapiszon odwiedził Bydgoszcz, jaką mógłby przeżyć w niej przygodę? ….
Bibliografia:
Jeremi Przybora, Przymknięte oko opaczności
Bohdan Butenko, Gapiszon i Korniszon
Bohdan Butenko, Gapiszon i Zuzia
Tomasz Marciniak, Artysta, który nie musiał powracać. Butenkologia sentymentalna
Wywiady udzielone uczniom SP 36 w Bydgoszczy przez mieszkańców miasta
Szkoła Podstawowa nr 36 im. Wincentego Wiernikowskiego w Bydgoszczy
Martyna Siwak, Ewelina Sumionka, Karolina Kaszyńska, Weronika Olejniczak, Sławomir Stępski, Anita Lewandowska, Karolina Ławkowska oraz uczniowie SP 36 współpracujący przy powstaniu i realizacji projektu.
Komentarz:
Bardzo ciekawy reportaż! (bardzo żałuję, że dziewczyny, które go pisały, tak mało się odzywały na moich zajęciach!!! )
Kapcie, szklanka herbaty, kartka, długopis – właśnie z takich szczegółów buduje się reportaże. Brawo!
Podoba mi się też pomysł, żeby ktoś, kto zamyka oczy i opowiada o przeszłości, mówił o niej w czasie teraźniejszym. Jakby Wasz wehikuł rzeczywiście działał. Bardzo dobry zabieg, ale szkoda, że zastosowany tylko przy pierwszej bohaterce. Jeśli już piszecie, że będzie wehikuł, to niech będzie przez cały tekst.
Kiedy wprowadzacie Butenkę, przydałby się opis, jak dziś wygląda ul. Zduny, a jak wyglądała, gdy rodził się bohater. Znów: przydałby się wehikuł.
Taki pomysł trzeba ciągnąć przez cały tekst. Na przykład w ten sposób:
Pstryk: Na ulicy Zduny rodzi się mały Bohdan.
Pstryk-pstryk: Dziś na miejscu jego domu stoi bar z kebabem (to przykład, bo nie mam pojęcia, co tam stoi).
Pstryk-pstryk robi oczywiście wehikuł.
A czy pan Butenko odpowiedział wam na życzenia?
Witold Szabłowski







Pan Butenko podziękował za życzenia osobiście, dzwoniąc do szkoły
Super!
Raz jeszcze gratuluję